Kilka dni temu robiłem coś, co stało się dla mnie cichym nawykiem w krypto. Otworzyłem aplikację portfela, czekając na coś innego, co miało się załadować na moim telefonie. Nie sprawdzałem cen poważnie ani nie planowałem transakcji. Po prostu przewijałem, patrzyłem na saldo, zamykałem zakładki, otwierałem je ponownie. Czułem się normalnie i to nie miało znaczenia, taki moment, który zapominasz pięć minut później.
Ale tym razem coś w tym mnie zaniepokoiło.
Zauważyłem, jak wiele wartości po prostu tam siedziało, nic nie robiąc. Aktywa, w które wierzyłem, aktywa, które planowałem trzymać, aktywa, których nie byłem gotów sprzedać. Były bezpieczne, ale także całkowicie bezczynne. I poczułem tę znajomą mieszankę łagodnej frustracji i wahania. Chciałem płynności, ale nie chciałem rezygnować z tego, co posiadałem. Chciałem elastyczności, ale każda opcja wydawała się kompromisem.