Wykryto oszustów
Patrzę na tych blogerów, którzy z błyskiem w oczach opowiadają o kolejnej „innowacyjnej” kryptowalutie i od razu widać, że od dawna mają zwyczaj wieszania makaronu na łatwowiernych uszach. Z takim entuzjazmem opowiadają o „fantastycznym rozroście” jakiegoś śmieciowego żetonu, jakby sami nie mogli się doczekać, aż zamieni się w dynię.
„Już niedługo wzrośnie o 1000%!” – dudnią, zapewniając, że to Twoja jedyna szansa na wzbogacenie się. Cóż, tak, ale nie wyjaśniają, że ten wzrost istnieje tylko w ich płatnych fantazjach. Podczas gdy subskrybenci inwestują w ten „genialny projekt”, na kontach blogerów dzwonią już prawdziwe pieniądze - na pewno nie trzymają ich w chomiku.
A gdy bańka pęknie, winę będzie oczywiście ponosił rynek, „okoliczności zewnętrzne” lub sami abonenci, którzy „niezbyt zrozumieli temat”. W końcu blogerzy po prostu „pomagali”, prawda?
