W świecie, w którym mądrość życiowa jest 20/20, rząd niemiecki udowodnił, że wczesna sprzedaż nie jest tylko dla spanikowanych inwestorów, ale także dla krajów z zajętymi aktywami. W lipcu 2024 r. Niemcy zdecydowały się zlikwidować 50 000 bitcoinów, uzyskanych z Movie2k.to, po „okazyjnej” cenie 53 000 USD za sztukę. Musieli czuć się całkiem zadowoleni, odchodząc z 2,65 miliarda USD. Przechodząc do dnia dzisiejszego, gdy Bitcoin ATH wynosi 109 382 USD, możemy sobie tylko wyobrazić zbiorowe facepalm rozbrzmiewające w Berlinie.
Stracona szansa
Wyobraź sobie rozmowę w zarządzie rządu:
Minister Finansów: „Bitcoin jest na poziomie 53 000 dolarów. Czy powinniśmy go trzymać i zobaczyć, co się stanie?”
Doradca: „Nie, sprzedaj wszystko! To zdecydowanie szczyt”.
Przesuwamy się o sześć miesięcy do przodu:
Minister finansów: „Gdzie jest teraz Bitcoin?”
Stażysta: „...109 382 dolarów”.
Minister finansów: „WTF?”
Dlaczego zatrzymać się na Bitcoinie?
Jeśli to jest strategia, dlaczego jej nie rozszerzyć? Przejąć Van Gogha i sprzedać go po cenach IKEA. Skonfiskować luksusowe jachty i wystawić je na loterię jako łodzie rybackie. W końcu po co pozwalać, aby aktywa rosły, skoro można je natychmiast spieniężyć i uniknąć stresu związanego z zarabianiem miliardów później?
Lekcja na przyszłość
Na ich obronę, rząd niemiecki nie próbował wyczuć rynku; po prostu przestrzegał zasad. Ale ta sprawa przejdzie do historii jako podręcznikowy przykład tego, jak biurokratyczna ostrożność może przypadkowo podpalić miliardy. Może następnym razem skonsultują się z pro-krypto millenialsem — albo jeszcze lepiej, HODL jak reszta z nas, marzycieli.
Do tego czasu wznieśmy toast za nieskazitelny timing Niemiec. Przynajmniej ktoś tam prawdopodobnie cieszy się z tanich bitcoinów, które kupili w 2024 roku. Brawo dla nich!
Nie bądźcie jak Niemcy, trzymajcie się swoich „czapek” (krypto)