Fiasco Pi Coin: Ostatni akt 6-letniej bajki
Przez sześć długich lat zespół Pi Coin zarabiał pieniądze, zmuszając ludzi do oglądania reklam pod obietnicą „waluty przyszłości!” Teraz w końcu zdecydowali się na otwartą sieć główną. Najzabawniejsza część? Nawet oni nie wierzyli, że ich projekt kiedykolwiek zostanie wymieniony, ponieważ, bądźmy szczerzy, nie stała za nim żadna prawdziwa infrastruktura blockchain. Najprawdopodobniej była to po prostu prosta baza danych, działająca w systemie niczym nie różniącym się od mechanizmu zbierania punktów w grach mobilnych.
Ale potem sprawy wymknęły się spod kontroli. Społeczność rozrosła się tak bardzo w ciągu sześciu lat, że zespół Pi nie mógł już dłużej podtrzymywać iluzji. Na początku zajmowali użytkowników starą rutyną „oglądaj reklamy, wzbogac się później”, ale gdy przychody z reklam nie wystarczały już na utrzymanie maszyny, wybuchła panika. Społeczność zaczęła się buntować, grożąc, że nie będzie już klikać w reklamy, jeśli Pi nie zostanie wymienione. I tak zespół musiał działać.
Zamiast budować coś od podstaw, wygodnie wskoczyli na sieć Stellar — bo po co wkładać w to wysiłek, skoro można po prostu skorzystać z istniejącego systemu? W zasadzie zrobili to, co ludzie robią na Solana z monetami memowymi, umieszczając Pi na gotowym systemie i nazywając to dniem.
Ale nie poprzestali na tym. Postanowili dodać trochę fałszywego mistycyzmu, aby projekt wydawał się bardziej „wyjątkowy”. Wprowadź 314 — liczbę, którą zaczęli wpychać w każdy możliwy szczegół. Otwarte uruchomienie sieci głównej? Och, musiało to być 20 lutego, dokładnie 314 dni przed końcem roku. Czas między ogłoszeniem projektu a uruchomieniem sieci głównej? 314 tygodni. Próbowali sprzedać to jako jakiś rodzaj wielkiego matematycznego geniuszu, kiedy wszyscy przejmowali się tylko: „Kiedy ta rzecz będzie warta prawdziwe pieniądze?”
ciąg dalszy w następnym poście...