Prawda jest taka, że kiedy po raz pierwszy natknąłem się na #PiNetwork, byłem, jak wielu w przestrzeni blockchain, obsesyjnie zainteresowany jego ceną. W końcu, jako projekt dostępny poprzez mobilne wydobycie, kluczowe pytanie brzmiało: ile tak naprawdę może być wart ten token? Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że skupienie się na krótkoterminowych zmianach cenowych oznaczało pominięcie szerszej wizji. Jeśli porównasz to do początkowych cen emisji mainstreamowych kryptowalut – kilka centów Bitcoina lub centów Ethereum – potencjalna wartość Pi Network już przewyższa 90% jego poprzedników. Co ważniejsze, to nie jest tylko „moneta”; to rozwijający się projekt zakorzeniony w swoim ekosystemie. To skłoniło mnie do ponownej oceny jego długoterminowej wartości i napędziło mój optymizm na temat tego, co nas czeka.

Większość wiodących kryptowalut zaczęła od cen tak trywialnych, że ledwo można je było wspomnieć. Bitcoin, uruchomiony w 2009 roku, zadebiutował za jedyne 0,0008 USD; crowdfunding Ethereum w 2015 roku wyceniał go na około 0,31 USD. Ich ostateczne eksplozje wartości nie były związane z tymi skromnymi początkami, ale z stopniowym rozwojem ich ekosystemów i zastosowań. Porównaj to z Pi Network: jest już dostępny na giełdach, z cenami wahającymi się od 0,6 do 2 USD. To uderzyło mnie mocno – linia startowa Pi nie jest tylko szanowana; to arguably ogromny krok naprzód w porównaniu do większości projektów blockchain od samego początku.

Cena to jednak tylko czubek góry lodowej. To, co naprawdę mnie ekscytuje, to ambicja ekosystemu Pi. Wczesne pionierskie projekty takie jak Bitcoin były początkowo tylko eksperymentami w płatnościach peer-to-peer, z ekosystemami rozwijającymi się później; Ethereum zdobyło popularność dzięki inteligentnym kontraktom. Pi Network, jednak, zdefiniowało swoją misję od samego początku: zbudować skoncentrowany na użytkownikach ekosystem napędzany DApp (zdecentralizowanymi aplikacjami). To wydaje mi się mniej ukłonem w stronę jego poprzedników, a bardziej odważnym krokiem w stronę nowej granicy.

Porozmawiajmy o ekosystemach – będę szczery: wiele kryptowalut brakuje prawdziwej substancji. Niektóre prosperują na spekulacjach, inne na oddaniu społeczności, ale ich praktyczna użyteczność? Często znikoma. Pi Network łamie ten schemat. Dzięki weryfikacji KYC zapewnia, że jego sieć jest zaludniona przez prawdziwych użytkowników, kładąc fundamenty pod przyszłe zastosowania komercyjne. Co więcej, zachęca deweloperów do tworzenia DApps – pomyśl o grach, e-commerce i platformach społecznościowych, które są już w wersji beta. Wyobraź sobie to: po uruchomieniu mainnetu, Pi staje się zdecentralizowanym węzłem łączącym miliony użytkowników, zasilającym zestaw praktycznych mini-aplikacji. Czy to nie krzyczy o wartości?

Widziałem rozmowy w społeczności – niektórzy narzekają, że uruchomienie mainnetu się opóźnia lub że ceny nie spełniają ich nadziei. Ale dla mnie to opóźnienie sygnalizuje zespół, który jest pracowity. Nie spieszą się, aby zrzucać tokeny na rynek; najpierw wzmacniają fundamenty ekosystemu. Przypomina to drogę Ethereum – sukces nie przyszedł z dnia na dzień, ale poprzez celowe kroki w doskonaleniu inteligentnych kontraktów i pielęgnowaniu bazy deweloperów, co doprowadziło do dzisiejszego potentata. Podróż Pi Network jest daleka od zakończenia, ale jego trajektoria budzi nadzieję.

Gdybym miał prognozować długoterminową wartość Pi w kategoriach blockchain, opierałbym to na skali ekosystemu i użyteczności. Z ponad 100 milionami zarejestrowanych użytkowników, nawet jeśli tylko 10%-20% pozostaje zaangażowanych, to ogromny rynek. Dodaj wsparcie inwestycyjne od graczy takich jak Designer Fund i Ulu Ventures, a jasne jest, że zaufanie zewnętrzne nie jest trywialne. Patrząc w przyszłość, jeśli DApps mogą przenikać do codziennych scenariuszy – płatności, rozrywka, a nawet edukacja – popyt na monety Pi wzrośnie. W tym momencie ich prawdziwa wartość może nie być prostą liczbą w USD, ale odzwierciedleniem tego, jak zmieniają życie.

Ryzyko? Absolutnie. Rynek kryptowalut to dziki jazda, a konkurencja jest zacięta. To, czy Pi będzie w stanie wywalczyć sobie miejsce wśród mas, zależy od wykonania. Niemniej jednak, w porównaniu do „powietrznych monet” wspieranych wyłącznie przez cenę, strategia ekosystemu Pi daje mu silniejszą przewagę. Przynajmniej dał mi powód, aby pozostać na kursie i nadal pchać naprzód.

Jeśli jesteś zaangażowany w $Pi Network, oto moje dwa grosze: nie pozwól, aby krótkoterminowe wahania cen zasłoniły ci widok. Ceny rosną i opadają, ale wzrost ekosystemu jest konkretny. Miałem swoje chwile wahania, zastanawiając się, czy wydobywanie bez końca bez zwrotu jest bezsensowne. Jednak za każdym razem, gdy widzę, jak społeczność tętni życiem wokół nowych DApps lub zespół ogłasza aktualizacje, jestem przekonany, że warto. Pi to nie tylko inwestycja – to eksperyment blockchainowy, szansa dla zwykłych ludzi, takich jak my, aby współtworzyć przyszłość.

Moje zdanie? Bądź cierpliwy, zanurz się w aktualizacjach i angażuj się w społeczność. Traktuj to jak ci, którzy HODLowali Bitcoina dawno temu – pewnego dnia możemy spojrzeć wstecz z dumą na przekonanie, które mieliśmy dzisiaj. Odyseja blockchainowa Pi Network dopiero się zaczyna, a my wszyscy jesteśmy w tym razem. Zobaczmy, jak to razem zakwitnie!

#MarketPullback

#AirdropAlert

#BinanceSquareFamily

#BinanceLaunchPool🔥