Dobrze, zapiąć pasy, oto pełna wersja chaosu:

---

Harvard vs. Trump: Bitwa o miliardowy pojedynek

Więc Harvard właśnie złożył pozew przeciwko administracji Trumpa, jakby to była najgorętsza mikstura roku. Dlaczego? Rząd postanowił zamrozić 3 MILIARDY dolarów w funduszach federalnych, twierdząc, że Harvard nie zrobił wystarczająco dużo, aby zająć się antysemityzmem. Co? Jakby, „Hej, oto 3 miliardy dolarów—nie, czekaj, zabieramy je z powrotem, ponieważ nie upiekłeś wystarczająco dużo ciasteczek z przeprosinami.”

Reakcja Harvarda? „Fajna próba, ale nie poradzisz sobie z tym dymem.” W zasadzie mówią, „Chcesz kontroli? Musisz to wyrwać z naszych eleganckich rąk, a uwierz mi, powodzenia z tym.” Ponad 150 innych uniwersytetów mówi, „Czekaj, jeśli zadzierasz z Harvardem, zadzierasz z nami wszystkimi, a my nie zamierzamy się angażować w ten dramat z podstawówki.” Wszyscy na to spadają jak na epickim mic dropie.

Ekipa Trumpa na tym się nie zatrzymała—zamroziła dotacje dla innych dużych szkół jak Columbia, Brown i Cornell, praktycznie krzycząc, „Nikt nie dostaje deseru dzisiaj!” i grożąc odebraniem Harvardowi statusu zwolnienia z podatków, jakby to była jakaś dorosła wersja kary.

O, i jest jeszcze lepiej. Rząd zabiera wizy dla studentów międzynarodowych szybciej niż małe dziecko chwyta ciastka i domaga się od Harvarda dowodów na „radykalne działalności”, jakby pisali esej w szkole średniej. Harvard? „Tak, nie. Nie jesteśmy twoim osobistym projektem badawczym. Oto nasz zespół prawny. Powodzenia z tym.”

W międzyczasie Harvard siedzi na 53 miliardach dolarów w funduszu, zachowując się, jakby, „O nie, stracimy kilka milionów? Sprzedamy kilka kolejnych drobnych bluz.” Problem rozwiązany.

Podsumowując: To jest odpowiednik walki w klatce w Ivy League—pozwy latają, ego eksplodują, a rząd dostaje zimne danie „nie zadzieraj z nami.” Popcorn, ktoś?