#USChinaTensions #ChainaPMI #ChainaStocks

Cześć, społeczności Binance! Nadszedł czas, aby spojrzeć na najnowsze dane i zrozumieć, co się dzieje w dużej chińskiej gospodarce, i jak to może dotyczyć nas wszystkich, którzy śledzą rynki. Najnowsze wiadomości z Chin przyniosły nam interesującą mieszankę z cyfr PMI, intryg handlowych i nieco dziwnej reakcji rynków. Zróbmy głębszą analizę, ale bez zbędnego nudzenia.

Zatem zaczynamy od aktywności gospodarczej, a dokładniej, od wskaźników PMI od Caixin za kwiecień 2025 roku. I tu pierwsza łyżka dziegciu: sektor usług w Chinach jakoś podupadł. Wskaźnik Services PMI spadł do 50,7. To najniższy wynik od ostatnich siedmiu miesięcy, koledzy! Najwolniej od 28 miesięcy rosły nowe zamówienia. Dlaczego? Spadek związany jest z wpływem nowych amerykańskich ceł, które najwyraźniej zaczęły stwarzać problemy dla handlu towarami, co odbija się także w usługach. Zamówienia eksportowe co prawda wzrosły, ale tak, po trochu, dzięki turystyce, która najwyraźniej postanowiła dorzucić trochę drewna. Ale ogólnie obraz nie jest różowy.

A w usługach drugi miesiąc z rzędu maleje zatrudnienie. Firmy skarżą się na wzrost kosztów – personel drożeje, surowce też. I oto klasyczna "zagwozdka": ceny wejściowe rosną (osiągnęły trzymiesięczny szczyt!), a ceny wyjściowe... spadają. Trzeci miesiąc z rzędu! Wygląda na to, że konkurencja jest taka, że trzeba stosować dumping, byleby sprzedać. A to, jak sami rozumiecie, nie jest zbyt dobre dla zysków. I wisienka na torcie: nastroje biznesowe w sektorze usług są niemal na dnie od 2005 roku. Dlaczego? Tak, te same wojny handlowe i niepewność.

Syntetyczny wskaźnik PMI, który obejmuje zarówno usługi, jak i produkcję, również pokazał słabość, spadając do 51,1 – to minimum od trzech miesięcy. Choć, sprawiedliwości trzeba oddać, że powyżej 50 to wciąż ekspansja. Przez 18 miesięcy z rzędu sektor prywatny rośnie, choć wolniej. Tu też winne są nowe zamówienia, które rosną w najwolniejszym tempie od siedmiu miesięcy, a szczególnie – eksportowe, które znów znalazły się w minusie. Z cenami jest podobna historia jak w usługach: ceny zakupu rosną, ceny sprzedaży spadają już piąty miesiąc. Nastroje biznesowe ogólnie są na historycznym minimum od 2012 roku, co już doprowadziło do nowych redukcji miejsc pracy. Starszy ekonomista Caixin uczciwie ostrzega: "efekty fali" dramatu taryfowego jeszcze się odbiją w drugim i trzecim kwartale. Mówi, że politycy muszą być czujni.

I tu zaczyna się najciekawsze – reakcja rynków. Wydawałoby się, że takie niezbyt radosne wiadomości o PMI powinny zalać rynki, ale... nie! Po majowych świętach chińskie akcje poszły w górę! Shanghai Composite i Shenzhen Component zyskały, a CSI 300 wręcz osiągnął czterotygodniowy maksimum. Inwestorzy, najwyraźniej, złapali się na jakiekolwiek sugestie o ociepleniu w relacjach handlowych. Pekin, oczywiście, powiedział, że jest gotowy do negocjacji, ale najpierw, jakby, usuńcie swoje cła, panowie Amerykanie. A tu jeszcze towarzysz Trump dolał oliwy do ognia: niby gotów obniżyć cło do 145%, ale nie ma planów na rozmowy z Xi Jinpingiem w tym tygodniu. I wisienka nr 2: zapowiedział 100% cło na "zagraniczne" filmy i coś tam jeszcze o farmaceutykach. Taka oto niespójność, która, najwyraźniej, początkowo ucieszyła rynki (dzięki sugestiom o negocjacjach), a potem...

...a potem offshore yuan mówi: "No dobrze, cieszcie się, a ja pójdę w dół". I poszedł, do poziomu 7,21 za dolara, po tym jak niedawno osiągał sześciomiesięczny szczyt. Tu logika rynku zadziałała bardziej bezpośrednio: słabe dane PMI + te dziwne wiadomości handlowe = osłabienie yuana. No i silny dolar w kontekście oczekiwań dotyczących stóp procentowych Fed również wywiera presję.

Na rynku obligacji też nudno, rentowność 10-letnich papierów Chin kręci się wokół trzymiesięcznych minimów (około 1,63%). To też odzwierciedlenie niepewności związanej z handlem i słabymi danymi gospodarczymi. Kiedy wszystko jest niejasne, inwestorzy często preferują "bezpieczną przystań", którą w tym przypadku mogą być niskie rentowności obligacji.

Krótko mówiąc: chińska gospodarka teraz – to taki sałatka z ostrym sosem z wojny handlowej. Dane pokazują spowolnienie, szczególnie w usługach i nowych zamówieniach, przy czym czynnik zewnętrzny (cła) odgrywa istotną rolę. Firmy mają trudności z powodu rosnących kosztów i konieczności obniżania cen. Przy tym rynki akcji, wbrew logice, zareagowały wzrostem, chwytając się iluzorycznej nadziei na handel światowy. Yuan i obligacje bardziej trzeźwo oceniły sytuację.

Na zakończenie: Nie dajcie się zwieść tylko nagłówkom o wzroście rynku akcji. Kopcie głębiej. Pod powierzchnią są niepokojące sygnały związane z realnym sektorem i konfliktem handlowym. Dopóki politycy grają w swoje gry, gospodarka odczuwa konsekwencje, a to wpływa na wszystko, w tym potencjalnie na nasze portfele kryptowalutowe w długim okresie (ponieważ Chiny to ogromna część światowej gospodarki). Więc, przyjaciele, trzymajcie rękę na pulsie wiadomości o handlu USA-Chiny i nie zapominajcie patrzeć na podstawowe wskaźniki ekonomiczne. Bądźcie czujni i ostrożni!