Autor: Man De Bitcoin

Jest jedna cicha zasada w świecie krypto: czas nie wybacza modom. Każdy cykl rynkowy to udowadnia. Altcoiny przychodzą z impetem, obiecują zmienić grę, a niektóre nawet to osiągają na chwilę. Ale gdy kurz opada, tylko jedna wciąż wyznacza rytm: Bitcoin.
To nie przypadek.
Podczas gdy altcoiny walczą o uwagę, płynność i przypadki użycia, Bitcoin nie musi przekonywać. Już wygrał. Jego propozycja się nie zmienia, bo nie musi: zaprogramowana rzadkość, zdecentralizowana sieć, rosnąca adopcja instytucjonalna i społeczność, która przestała być „fanatyczna”, by stać się strategiczną.
Tak, wiele altcoinów rośnie szybciej. Ale też spadają mocniej. Bitcoin, w przeciwieństwie, rośnie jak imperia: powoli, solidnie, nieuchronnie. Każdy cykl hossy daje mu nową podstawę. Każdy kryzys makro czyni go bardziej relevantnym.
Na koniec dnia, nie chodzi o to, która rośnie najszybciej w ciągu miesiąca. Chodzi o to, która buduje wartość przez dekadę. A tam rozmowa się skraca.
Dlatego, gdy pytają mnie, dlaczego wciąż tak mocno koncentruję się na Bitcoinie, zawsze odpowiadam z uśmiechem: bo rynek ma pamięć… a Bitcoin ma historię.
