#MuskAmericaParty Elon Musk to, co się dzieje, gdy dasz facetowi technologicznemu za dużo pieniędzy, za mało terapii i dostęp do ego o poziomie nuklearnym. Ponieważ kiedy miliarder-dzieciak z kontrolą impulsów jak szop pracz na Red Bullu mówi: „Hej, czego USA naprawdę potrzebuje, to więcej mnie,” wyraźnie jedyną rozsądna odpowiedzią jest wręczenie mu flagi i pozwolenie na przebieranie się za Jerzego Waszyngtona.
Nazywa to „Partią Amerykańską”—co jest mniej ruchem politycznym, a bardziej systemem dostarczania narcyzmu owiniętym w flagę i posypanym cytatami Ayn Rand. Twierdzi, że chodzi o „odpowiedzialność fiskalną” i „centryzm”, co, przetłumaczone z Muskowego, oznacza „Nie udało mi się osiągnąć swoich celów w sprawie ustawy podatkowej, więc zakładam własne polityczne LARP.”
Bądźmy szczerzy: to nie jest zasadnicze stanowisko. To nie jest napędzane polityką. To foch z ankieta na Twitterze. Mężczyzna przeprowadził ankietę wśród 5 milionów użytkowników X (większość z nich retweetowałaby toster, gdyby obiecał Dogecoin) i wzięło to za mandat. Mandat. Z X.