Cóż, Trump znów z tymi swoimi historiami o wprowadzaniu ceł. To znaczy, że temu krajowi podnoszę, a temu też… I hop! Do ruchu z gniazdem os.

Ale powiem wam jedno: nie obchodzi mnie, że Trump wprowadza opłaty nawet na pączki, ponieważ nie mam pieniędzy w bankach ani w obligacjach, ani w papierach rządowych. Mam je w kryptowalutach, i po co więcej! W Bitcoinie, w Ethereum i w tym, co pachnie wolnością, jak świeżo upieczony chleb w wiejskim piecu.

Czy świat wariuje? Cóż, tym lepiej dla nas: im większy bałagan, tym więcej ludzie szukają schronienia w kryptowalutach. I tam będę, trwając jak dąb korkowy, nie sprzedając ani iskierki, widząc, jak pole wypełnia się cyfrowymi zbiorami.

Więc nic, niech Trump robi, co chce, a my tutaj w wiosce dalej siejemy Satoshis.

#TrumpTariffs