Trump właśnie zdetonował polityczną bombę.
W bezprecedensowym ruchu, odwołał gubernatora Rezerwy Federalnej Lisę Cook — pierwszy raz w historii USA, gdy urzędujący prezydent bezpośrednio zaatakował wewnętrzne kręgi Fedu. Jego list, podpisany dzisiaj, nie owija w bawełnę: Cook, jak twierdzi, sfałszowała dokumenty hipoteczne, przysięgając, że dwa różne domy były jej „głównym miejscem zamieszkania” w ciągu kilku tygodni. Trump określił to jako „oszukańcze, potencjalnie przestępcze” i ogłosił jej kompetencje jako nieodpowiednie do kierowania finansami kraju.
I tak oto, jest na wylocie — „natychmiastowe usunięcie” opatrzone prezydencką pieczęcią.
Ale oto sedno sprawy: to nie tylko kwestia jednego urzędnika. Chodzi o władzę. Przez ponad stulecie Rezerwa Federalna działała jako niezależna twierdza. Trump właśnie rozerwał dziurę w tym murze. Sądy prawie na pewno zostaną wciągnięte w tę walkę, a bitwa o niezależność banku centralnego oficjalnie osiągnęła poziom nuklearny.
Historyczne. Eksplozjowe. Prawnie nieznane.
Fed nie tylko został wstrząśnięty. Został wyzwany na pojedynek.