Badanie opublikowanych "plików Epsteina" ujawniło szokującą prawdę: skazany za przestępstwa seksualne finansista miał około 40 kont w Deutsche Bank. Bank znalazł się w trudnej sytuacji.

Patrząc wstecz, trzeba przyznać, że dla Deutsche Bank była to zdecydowanie nie najlepsza idea nawiązywania relacji biznesowych z amerykańskim finansistą Jeffreyem Epsteinem. Jak donosi prasa, miał tam otwarte około 40 kont, za pomocą których zarządzał znaczną częścią swoich aktywów. Teraz kosztuje to największy bank w Niemczech bardzo dużo. Z danych Wallstreet Online wynika, że 4 lutego, po publikacji pierwszej partii informacji z tzw. "plików Epsteina", akcje banku spadły o 5,49%.
Jeffrey Epstein został skazany w USA za zmuszanie do prostytucji nieletnich, był oskarżany w innych sprawach związanych z przemocą seksualną i był w areszcie do czasu rozprawy, kiedy w niejasnych okolicznościach zmarł w sierpniu 2019 roku w federalnym więzieniu w Nowym Jorku. Z oficjalnych informacji wynika, że popełnił samobójstwo.
Chociaż po długich sporach część materiałów dochodzenia w sprawie Epsteina została opublikowana w edytowanej formie przez Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, wciąż niemożliwe jest oszacowanie, kto i w jakim stopniu jest zaangażowany w wielki skandal związany z przemocą seksualną - i czy nie ujawnią się jeszcze jakieś przestępstwa. Zajmie to jeszcze dużo czasu, zanim wszystko, co opublikowane, zostanie dokładnie przeanalizowane i przygotowane do ewentualnego rozpatrzenia w sądach.

W wir skandalu wciągnięci są wielu prominentnych polityków, biznesmenów, a nawet członków rodzin królewskich na całym świecie. Fakt, że Deutsche Bank również figuruje w "plikach Epsteina", początkowo budzi zdziwienie. Jednak wszystko staje się jasne, jeśli weźmie się pod uwagę niedawną historię działalności banku w USA i procesy sądowe, w które frankfurcki gigant finansowy był zaangażowany w ostatnich latach. Każdy, kto kiedykolwiek był zamieszany w wątpliwe transakcje i manipulacje, nie cieszy się dużym zaufaniem.
Jak wiele innych osób i firm, które znalazły się w "pliku Epstein'a", Deutsche Bank również żałuje swoich działań. 9 lutego agencja dpa zacytowała jego przedstawiciela: "Jak wielokrotnie podkreślano od 2020 roku, bank przyznaje się do swojego błędu, który popełnił, czyniąc Jeffrey'a Epsteina swoim klientem w 2013 roku".
Na chwilę obecną pracownicy banku nie są oskarżani o to, że uczestniczyli w jakichkolwiek kontrowersyjnych "przyjęciach" Epsteina lub jego prywatnej wyspie na Karaibach. W ten sposób problemy, z którymi boryka się bank, na pierwszy rzut oka mają wyłącznie moralny charakter. Aby je ocenić, DW rozmawiało z ekspertem w dziedzinie etyki biznesowej i filozofem Berndem Villhauerem.
"Banki są zobowiązane do weryfikacji biografii swoich partnerów biznesowych - niezależnie od obowiązujących norm prawnych i zasad przestrzegania wymogów", - jest przekonany Villhauer, starszy doradca finansowy w Instytucie Globalnej Etyki na Uniwersytecie w Tybindze (WEIT). Szczególnie w tym przypadku "należało zachować szczególną ostrożność, nawet po prostu kontaktując się z taką osobą, jak pan Epstein, czy wspierając jego biznes, zarządzając jego kontami - a mowa była o znaczących kwotach", uważa ekspert.
Według Handelsblatt, Deutsche Bank dokładnie wiedział, z kim ma do czynienia. Rozpoczął relacje biznesowe z Jeffrey'em Epsteinem po tym, jak były bank finansisty, JPMorgan, zerwał z nim kontakty. Następnie JPMorgan w ramach ugody wypłacił 290 milionów dolarów ofiarom przemocy ze strony Epsteina.
Bernd Villhauer jest ostrożny w swoich wnioskach na temat tego, "jak Deutsche Bank i inne banki działają na międzynarodowym rynku". Jednak w konkretnym przypadku, "niestety, trzeba powiedzieć, że Deutsche Bank mógł wykazać pewną niedbałość w niektórych sprawach".
Bank - to nie jest instytucja, która osądza legalność i moralność, musi zarabiać pieniądze. Villhauer się z tym zgadza, dodając: "Dlatego niezwykle ważne jest sprawdzanie, czy relacje biznesowe są opłacalne w krótkim, średnim i długim okresie".
Wszystko należy dokładnie rozważyć, a "istnieją mocne argumenty za tym, że niektóre wątpliwe, graniczne relacje biznesowe mogą szybko przynieść zyski, ale w średnim i długim okresie są zazwyczaj obciążone ryzykiem, a mianowicie szkodą dla reputacji, co obecnie obserwujemy".
Patrząc na krytykę Deutsche Banku, nie od razu można zrozumieć, co tak naprawdę w jego działaniach jest naganne. Jak teraz twierdzi, bank w żaden sposób nie zareagował, gdy Epstein wypłacał duże kwoty gotówki ze swojego konta. Ale czy to samo w sobie jest podejrzane?
Nie, jest przekonany Villhauer, wszystko zależy od kontekstu: "Są takie relacje z klientami, gdzie, moim zdaniem, nie ma problemu, jeśli ktoś wypłaca gotówkę w wysokości 200 000 dolarów lub więcej. Nie sądzę, że bank powinien pełnić rolę sędziego w takich przypadkach".

Ale, powtarza starszy doradca WEIT, kontekst ma kluczowe znaczenie: "Jeśli, na przykład, wiem, że ktoś był zamieszany w handel narkotykami, a ta osoba wypłaca dużą kwotę, to oczywiście rodzą się moje podejrzenia". Zupełnie co innego, kontynuuje, jeśli ktoś mówi: "Potrzebuję teraz dużej kwoty gotówki z jakiegoś powodu i mogę pokazać, na co ją wydam. Myślę, że powinniśmy być trochę ostrożniejsi, kategorycznie stwierdzając: wypłaty gotówki to przestępstwo. To po prostu nieprawda".
Dobrze znany scenariusz przy każdym przelewie bankowym: proszą cię o wyjaśnienie celu transakcji. W przypadku Epsteina i Deutsche Banku niektórzy eksperci od razu zaniepokojeni byli celami przelewów, takimi jak "wynajem", "szkolenie" i "kwestie imigracyjne". Jednak wydaje się to podejrzane tylko wtedy, gdy już wystarczająco dobrze wiesz o wątpliwych działaniach Epsteina. Czy bank powinien najpierw wszystko dokładnie sprawdzić, a dopiero potem - jeśli uzna to za konieczne - przeprowadzać przelew pieniędzy?
Bernd Villhauer uważa, że bank powinien mieć możliwość "maksymalnie przejrzystego informowania o tym, co sprawdza i w jakich sytuacjach". Jednak powinny tu być stosowane rygorystyczne zasady: "Taki bank jak Deutsche Bank, który wcześniej wielokrotnie znajdował się w centrum dyskusji z różnych powodów, postąpi rozsądnie, jeśli najpierw wszystko dokładnie zbada".
Deutsche Bank już zapłacił za związki z Epsteinem: 150 milionów dolarów kary dla Departamentu Usług Finansowych Nowego Jorku (NYDFS) za niewystarczające środki w walce z praniem pieniędzy i 75 milionów - ofiarom zmarłego finansisty w ramach ugody. Czy bank z Frankfurtu nad Menem już odkupił się od problemów? W zasadzie nie, ostrzega Villhauer: "Jeśli bank ma reputację i chce prowadzić biznes etycznie, nigdy nie ucieknie od odpowiedzialności. Bank zawsze musi sam siebie kontrolować".
Niemiecki filozof i ekspert w dziedzinie etyki finansowej ma jasne stanowisko w tej kwestii: "Nie istnieje takie pojęcie, jak "odkupienie", po prostu nie ma go w dziedzinie moralności". Główny problem tutaj: "Jakim standardom etycznym się kieruję? I właśnie według tego kryterium powinniśmy oceniać Deutsche Bank".
Wszystko, co zostało powiedziane, opisuje sytuację na początku lutego i pozostaje w mocy, dopóki nagle nie pojawią się nowe ujawnienia. Jeśli w trakcie trwającego badania "plików Epsteina" zostaną odkryte nowe dowody przeciwko Deutsche Bankowi, bank może napotkać poważne trudności.
Życzymy miłego przeglądania świata wiadomości!!!