Szczerze mówiąc, po raz pierwszy, gdy poznałem kryptowaluty, było naprawdę chaotycznie. Wtedy to przez kolegę usłyszałem „spróbuj kupić BTC, na pewno poleci na księżyc 🚀”. Zainwestowałem zuchwale, kupując, gdy cena była dość wysoka, a potem kilka dni później nagle spadła. Panika? Zdecydowanie! Czułem, jakby moje serce opadło do brzucha wkwk. Ale z tego wszystkiego nauczyłem się, że kryptowaluty to nie tylko kupowanie tanio i sprzedawanie drogo, ale także cierpliwość i zrozumienie ryzyka. Po wielu upadkach i wzlotach, w końcu zaczynam rozumieć, jak czytać rynek, jak kontrolować emocje i kiedy przestać przewijać wykresy, żeby się nie stresować. Teraz wręcz czuję, że każdy upadek to droga lekcja. 👉 Czy ktoś miał podobne zabawne/przykro doświadczenie na początku przygody z kryptowalutami? Opowiedz, żebyśmy mogli się razem pośmiać 😂