Główny ekonomista Fed Jerome Powell w swoim wystąpieniu 14 października 2025 roku szczegółowo omówił bilans banku centralnego. I nie wyglądało to jak nudne księgowe zestawienie, a jak mapa bieżących ryzyk systemu finansowego. Bilans Fed jest w centrum krajobrazu gospodarczego: to nie tylko echo przeszłych działań, ale aktywne narzędzie, z którego można i chce się korzystać.

Na dzień 8 października, pasywa Fedu wyniosły około $6,5 biliona: $2,4 biliona w banknotach, około $3 biliony — rezerwy banków i około $0,8 biliona — rachunek Skarbu (TGA). Po stronie aktywnej — prawie wyłącznie obligacje skarbowe i MBS (papierów wartościowych zabezpieczonych hipotecznie). Prosta matematyka: gdy Fed dodaje rezerwy, zmienia skład tych właśnie zobowiązań skarbowych, którymi w końcu spłaca się gospodarka.

Dlaczego to ważne? W 2020 roku, gdy rynki się załamały, zakupy obligacji skarbowych i MBS uratowały płynność rynku i pozwoliły na kontynuację kredytowania. Te działania były rodzajem „ubezpieczenia” — czasami kosztownego, ale w tamtym momencie wydającego się uzasadnionym. W sumie portfel wzrósł o biliony, a chociaż część krytyki dzisiaj jest uzasadniona (w tym dotycząca wpływu na rynek mieszkań), rezygnacja z takich działań mogła prowadzić do znacznie gorszych konsekwencji.

Kluczowa operacyjna transformacja ostatnich lat — reżim „ample reserves”. W przeciwieństwie do starego schematu z „niskim zapasem”, teraz Fed zarządza stopą nie poprzez delikatne dostosowywanie ilości rezerw, ale poprzez stopy administracyjne (oprocentowanie rezerwy i RRP). To dało wolność: od czerwca 2022 roku Fed zmniejszył bilans o $2,2 biliona, ale kontrola nad stopą nie została utracona. Praktyka pokazała: rozmiar bilansu przestał być jedynym dyktatorem dyscypliny monetarnej.

Niemniej jednak rezerwy tracą pozycje: ostatnie dane pokazują ich spadek nieco poniżej znaku $3 bilionów. To sygnał — nie katastrofa, ale wezwanie do czujności: rynki krótkoterminowego finansowania są wrażliwe na niespodziewane zmiany płynności. Dlatego Fed zamierza ostrożnie zakończyć „runoff”, aby nie powtarzać stresów z 2019 roku i nie podnosić stóp w górę gwałtownymi krokami.

Kolejne ważne pytanie — skład portfela. Powell zauważa, że w dłuższej perspektywie Fed dąży do zwiększenia udziału obligacji skarbowych i zmniejszenia udziału MBS. Praktycznie wygląda to jak próba uproszczenia bilansu i zmniejszenia specyficznych ryzyk związanych z papierami hipotecznymi. Ale w praktyce przejście powinno być płynne, aby nie „przypalić” rynku hipotek i nie sprowokować wzrostu stóp hipotecznych — a to jest ten sam kanał, przez który bilans powinien bezpośrednio wpływać na realną gospodarkę.

W końcu podstawowe makroekonomiczne warunki dyktują nastrój: core PCE w sierpniu utrzymywał się na poziomie 2,9% — powyżej celu Fedu wynoszącego 2% — a rynek pracy pokazuje oznaki spowolnienia dynamiki zatrudnienia. To jest ta „wąska ścieżka”, którą podąża Fed: powstrzymywać inflację, nie potykając się o wzrost bezrobocia. Decyzje będą zależne od danych, a najwyraźniej nie ma tutaj „bezryzykownych” kroków.

Bilans Fedu to nie abstrakcyjny arkusz księgowy, ale realny czynnik wpływający na rentowności, płynność i warunki kredytowania. Reżim ample reserves dał bankowi centralnemu narzędzia elastycznego zarządzania, ale spadek rezerw i dyskusje na temat zmiany struktury portfela utrzymują strefę ryzyka. W połączeniu z inercyjną inflacją i łagodnym spowolnieniem rynku pracy oznacza to: śledź dane i komunikację Fedu — one nadal poruszają rynkami tak samo mocno, jak stopy. I tak, nawet nudne linie bilansu mogą przynieść rynkowi niespodzianki, a często — bardzo nieprzyjemne.