Zaczynam nienawidzić siebie za palenie i picie, nienawidzę swojego złego temperamentu, żałuję, że nie jestem uczniem w mundurku szkolnym. Mam sobie wiele do zawdzięczenia, jestem winna sobie spokojny sen, dobry posiłek, dobre wykształcenie, dobre żołądek, dobre ciało, dobre życie. Aż pewnego dnia słowa nie były w stanie opisać mojego bólu, bolało mnie za bardzo. Na tej drodze doświadczyłam zbyt wielu cierpień i krzywd. Często wyrażam swoją smutek słowami, niekończący się ból. Mimo że teraz są ludzie, którzy mnie kochają, nie mogą wypełnić całego mojego cierpienia. Nagle odkrywam, że jeśli nie wysyłam wiadomości, nikt się mną nie interesuje. Żyję zbyt nieszczęśliwie. Nie chcę rozwiązywać wielu spraw, wybieram ucieczkę. Wybieram, by rozwiązywać swoje frustracje poprzez krzywdzenie siebie. Czy ktoś rozumie mój ból? Ale i tak dałam radę. Nienawidzę swojej bojaźliwości, słabości i bezsilności. Wiele rzeczy, które nie mogę odważnie stawić czoła, jak na przykład zakupy, wymagają długiego przemyślenia. Ale często myślę, że nie jestem aż tak zła. Widząc starszych ludzi na poboczu, mam ochotę płakać. Kiedy widzę bezdomne koty i psy, daję im jedzenie, ale ten świat nie jest taki piękny, jest dla mnie zbyt surowy. Często płaczę, w nocy załamując się raz po raz. Myślałam, że przeszłam przez trudną drogę i stałam się silnym dzieckiem, ale za każdym razem, gdy jestem emocjonalnie niestabilna i płaczę, to ja sama. Nie mogę kontrolować swoich emocji i charakteru. Utknęłam pomiędzy ludźmi i sprawami, które nie mają rozwiązania, ciągle wahanie między trzeźwością a otępieniem. Nie mogę upaść, ani też nie mogę się uwolnić. Życie jest dobre, a śmierć też.

ETH
ETHUSDT
2,937.2
+1.98%