Są tacy, którzy spędzają noce, rysując linie trendu na wykresach K, jakby to była mapa skarbów; są tacy, którzy śledzą adresy wielkich graczy, bardziej gorliwie niż za plotkami o gwiazdach, mówiąc: "złap nowe aktywa z 100-krotnym zyskiem" "zgadnij rynek, wygrywaj na pewno".
Czuję się tu jak outsider: trzymając prawie rozklekotany notes, wypełniony gęsto zapisaną 'zakazami transakcyjnymi'. Przyjaciel pochyla się, żeby rzucić okiem i się śmieje: "Zrobiłeś z transakcji plan egzaminacyjny?" Uważam, że w rynku kryptowalut: 'nie wpaść w pułapkę' jest 10 razy ważniejsze niż 'umieć przewidywać' — w końcu nawet najlepsza prognoza, jeśli się pomyli, może sprawić, że stracisz wszystko, co wcześniej zarobiłeś, a przestrzeganie zasad przynajmniej pozwala ci zostać przy stole.
Moja „głupia metoda” składa się z 3 zasad, bez żadnych zbędnych dodatków, ale ci, którzy się do nich stosowali, w zeszłym roku zarobili co najmniej 15%.
Po pierwsze: nie bądź „wróżbitą rynkowym”, a raczej „strażnikiem sygnałów”.
Codziennie ktoś pisze do mnie: „Ile jutro wzrośnie główny aktyw?” lub „Czy nowy aktyw osiągnie nowy szczyt?” Zawsze mówię wprost: „Nie potrafię tego przewidzieć, a i nie radzę ci próbować.”
Skupiam się tylko na „twardych sygnałach” – nie wymyślam na poczekaniu jakiejś liczby, ale łączę dane z ostatnich 3 miesięcy dotyczące poziomów wsparcia i zmian wolumenu, aby ustalić kluczowe punkty. Na przykład, kiedy w zeszłym roku główne aktywa konsolidowały się w przedziale 30k, wszyscy w sieci krzyczeli o „katastrofie” lub „wzroście”, a niektórzy nawet publikowali „dokładne prognozy”. Ja siedziałem przed ekranem i czekałem: wolumen nie wzrastał, poziomy wsparcia nie zostały złamane, po co się spieszyć?
Dopiero kiedy cena spadła poniżej 29000 (mój obliczony silny poziom wsparcia) i nie odbiła się przez 3 godziny, dostosowałem pozycje zgodnie z zasadami. Potem ktoś powiedział: „Twoja reakcja była zbyt wolna”, ale rezultat był taki, że ci, którzy krzyczeli o „katastrofie”, wcześniej opuścili rynek i przegapili odbicie, a ci, którzy krzyczeli o „wzroście”, zostali uwięzieni, ja jednak pewnie utrzymałem wcześniejsze zyski.
Zapamiętaj: prognozy pozwalają ci „udawać eksperta” w grupie, ale tylko realizacja sygnałów pozwoli ci naprawdę zarobić.
Po drugie: nie bądź chciwy na „szybkie wzbogacenie się w jedną noc”, lepiej trzymać się „poziomów stop-loss i take-profit”.
Ustaliłem sobie dwie „martwe zasady”, których nie złamałem przez 8 lat: zyski na poziomie 25% muszą być częściowo sprzedane (przynajmniej połowa), straty na poziomie 2,5% muszą być zamknięte.
Niektórzy mówią: „Jesteś zbyt ostrożny, ostatnio jeden z moich aktywów wzrósł o 40% zanim sprzedałem”, ale widziałem zbyt wielu ludzi: przy wzroście o 10% myślą o 20%, przy wzroście o 20% myślą o 50%, a ostatecznie przechodzą z zysku do straty; widziałem też kogoś, kto stracił 5% i czekał na odbicie, w rezultacie stracił 20%, nie chciał zrezygnować, a potem miał problemy z pozycją.
W zeszłym roku kupiłem jeden aktyw, który miał osiągnąć 25% zysku, a w grupie wszyscy krzyczeli, że „jeszcze wzrośnie”, nie wahałem się, sprzedałem 60% pozycji. Później ten aktyw rzeczywiście wzrósł o 5%, ale po kilku dniach wrócił na swoje miejsce – chociaż nie zarobiłem tych 5%, to przynajmniej zabezpieczyłem 25% zysku. Z drugiej strony, jeden z moich fanów, który nie sprzedał, zarobił tylko 8% i uciekł, a potem narzekał mi, że „gdybym wiedział, to bym cię słuchał”.
W rzeczywistości, rdzeń tej zasady nie polega na „małych zyskach”, ale na „zapobieganiu stratom”: 2,5% stop-loss pozwala na kontrolowanie pojedynczych strat, 25% take-profit pozwala na szybkie zabezpieczenie zysku, a zbieranie małych zysków jest lepsze niż „ryzykowanie jednego zakładu”.
Po trzecie: nie gonić za „przyjemnością z jazdy na rollercoasterze”, lepiej korzystać z „wygodnej windy z zyskiem”.
W rynku kryptowalut najgroźniejsze są dwa słowa: „szybko” – niektórzy zmieniają 3 aktywa w tygodniu, myśląc, że „szybko wejdą i wyjdą zarobić różnicę”, a w rezultacie płacą sporo prowizji, ale nie zarabiają; niektórzy widzą, jak inni zarabiają 10% w jeden dzień, zazdroszczą i podążają za nimi, a na końcu tracą jeszcze więcej.
Działam odwrotnie: co miesiąc chwytam tylko 1-2 razy „okazje pewne”, po zakupie po prostu „leżę” – tak długo, jak nie osiągnę poziomu stop-loss lub take-profit, nie działam bezmyślnie.
W zeszłym roku miałem jeden aktyw średniego poziomu, a wielu ludzi mówiło: „Ten aktyw rośnie wolno, lepiej wymień na nowy”, ja pozostałem przy swoim. W międzyczasie jego cena wahała się, maksymalnie wzrosła o 12%, minimalnie spadła o 3%, ale nie zwracałem na to uwagi. Trzy tygodnie później osiągnął mój poziom zysku, więc pewnie wyszedłem z 20% zyskiem. A ci, którzy wymienili na nowy aktyw, albo zostali uwięzieni, albo zarobili tylko 5% i uciekli.
Na moim koncie nigdy nie było niespodzianki „10% wzrostu w jeden dzień”, ale też nie doświadczyłem „20% straty w jeden dzień”. Krzywa zysków przypomina wspinaczkę po schodach, chociaż powoli, każdy krok jest pewny. Z kolei ci, którzy śmiali się ze mnie, że jestem „głupi”: niektórzy przez pełne zaangażowanie w aktywa mieli problemy z pozycją i wyszli z rynku; niektórzy wciąż „gonią za wzrostem i spadkiem”, a po roku nie zarobili wiele, ale byli wykończeni.
#加密市场反弹 $ETH
