Teraz leżę przed komputerem i piszę, palce nadal drżą bez kontroli – nie z zimna, tylko z trzech dni ekscytacji, które jeszcze nie minęły. Patrzę na liczbę 300 000 U na koncie i kilkakrotnie odświeżam, by upewnić się, że to nie złudzenie wizualne spowodowane zaciskaniem się oprogramowania.
W piątek wieczorem było jeszcze gorzej – siedziałem przed kontem zaledwie 8200 U i paliłem, a popielniczka była pełna. Wtedy jedyna myśl w głowie była taka: jeśli teraz znowu stracę, na następny miesiąc czynsz będę musiał pożyczać od znajomych. Kto by pomyślał, że trzy dni później z tych 8200 U wypracuję więcej niż trzydziestokrotny zwrot?
Może nie uwierzącie, ale każdy bicie serca w tej historii pamiętam dokładnie.
7 listopada po południu, siedząc na balkonie, jedząc jedzenie na wynos i śledząc rynek, ekran telefonu odbijał światło. Początkowo przeglądałam tylko główne kryptowaluty, ale nagle mała kryptowaluta, na którą rzadko zwracałam uwagę, zaczęła rosnąć, a wykres świec wyglądał, jakby ktoś go ciągnął w górę. Trzymając pałeczki z kawałkiem żeberka, przypadkowo kliknęłam na kupno — cena 3.309, zainwestowałam całą kwotę w długą pozycję.
Po wypełnieniu formularza nie zwracałam na to uwagi, zaczęłam jeść żeberka. Po mniej niż pół godzinie telefon wibrował bez przerwy, otwierając aplikację prawie rozlałam zupę na spodnie — ta kryptowaluta jakby dostała zastrzyk adrenaliny, przeszła przez 4, 5, 6, blisko 9. Patrzyłam na wykres świec, nie odważając się mrugnąć, dłonie mi się pociły, nawet oddech przyspieszył zgodnie z wahania wykresu.
Gdy cena skoczyła do 8.789, poczułam, że serce mi wyskoczy. Po wcześniejszych stratach nie odważyłam się być chciwa, drżącymi palcami kliknęłam na zamknięcie zysków. W momencie, gdy złożono moją transakcję, patrzyłam na powiadomienie „zysk 21800 U”, przez minutę byłam w osłupieniu, a potem nagle zrozumiałam — to 30 000 U! Wzięłam telefon i zadzwoniłam do brata, mój głos drżał, myślał, że zostałam oszukana.
Tamtej nocy prawie nie spałam, przewracając się z boku na bok, patrzyłam na saldo konta, ciągle wydawało mi się, że to tylko sen. Rano obudziłam się, a ręce były bardziej swędzące niż dzień wcześniej.
Po otwarciu rynku ta kryptowaluta nieco wycofała się do 9.926, zaciśnięta, dodałam więcej — tym razem byłam bardziej zdecydowana niż wczoraj, nawet nie skonsultowałam się z przyjaciółmi z branży. Teraz, myśląc o tym, czuję obawę, ale wtedy miałam tylko jedno przeczucie: rynek jeszcze się nie skończył.
Fakty pokazują, że tym razem instynkt mnie nie oszukał. Po południu, około drugiej, rynek całkowicie eksplodował, ceny wzrosły jak rakieta, 12, 15, 18... Aż w końcu dotarło do wysokiego poziomu 19.9. Patrząc na bieżące wahania, moje palce zamarzły, dopiero gdy oprogramowanie wyświetliło powiadomienie „cena osiągnęła linię ostrzegawczą”, ocknęłam się i jednym kliknięciem zamknęłam zyski.
W momencie odświeżenia konta, wstrzymałam oddech — znowu wpłynęło 80 000 U. Dodając poprzedniego dnia zyski, konto przekroczyło od razu 110 000 U. Siedząc wtedy przed komputerem, głupio się uśmiechałam, zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie uruchomiłam jakiegoś „hacka”, bo jak to możliwe, że wszystko idzie tak gładko?
Najbardziej ekscytujący był trzeci dzień, czyli wczoraj. Rano otwarcie rynku nagle osłabło, wcześniej czerwone świeczki zaczęły zmieniać kolor na zielony, a wolumen handlowy również malał. Moje serce opadło, przyjemność z wcześniejszych zysków zniknęła w mgnieniu oka, a na jej miejsce pojawiło się silne poczucie kryzysu.
Patrząc na rynek przez pół godziny, podjęłam decyzję, z której sama byłam dumna — otworzyłam krótką pozycję. Cena 20, zainwestowałam wszystkie zyski i kapitał z poprzednich dni. W momencie otwarcia pozycji, dłonie mi się pociły, byłam gotowa na straty.
Tamtej nocy nie spałam jak należy, obudziłam się nagle o trzeciej nad ranem, wzięłam telefon i otworzyłam aplikację do handlu. W momencie, gdy ekran się rozświetlił, dosłownie podskoczyłam z łóżka — jedna duża czarna świeca spadła, cena spadła do 8.66! Saldo konta wzrosło do 300 000 U, czerwone liczby zysków oślepiły moje oczy.
Teraz, myśląc o tym, te trzy dni były jak przejażdżka rollercoasterem. Od trudnej sytuacji przy 8200 U do zaskoczenia przy 300 000 U, były impulsy, obawy i euforia, każda emocja wyryta w mojej pamięci.
Nie mówię tego, żeby się chwalić — wiem, że pieniądze w świecie kryptowalut przychodzą szybko, ale odchodzą jeszcze szybciej. Dziś mogę zarobić dzięki szczęściu, ale jutro mogę stracić przez chciwość. Ale wiem też, że aby wykorzystać tę falę, potrzebne jest nie tylko szczęście, ale także wyczucie, które zbiera się podczas codziennego śledzenia rynku, oraz umiejętność zachowania spokoju w kluczowych momentach.
Następne ruchy na rynku będą tylko bardziej skomplikowane i pełne okazji. Już przygotowałam nową listę do śledzenia i zablokowałam kilka potencjalnych kryptowalut.
Nie zazdrość mi tego szczęścia, rynek kryptowalut nigdy nie jest miejscem, gdzie można długo zarabiać na hazardzie. Podążając za starym K, codziennie dzielę się moim wyczuciem rynku i analizą punktów, następna fala, łapmy ją razem, stabilnie wkładając zyski do kieszeni.
Obserwuj mnie, przed jutrzejszym otwarciem rynku, w pierwszej kolejności wyślę listę potencjalnych kryptowalut — okazje nie czekają, nie będziemy biernymi obserwatorami, tylko tymi, którzy zbierają owoce.