Amerykańska gospodarka znowu pokazuje swój ulubiony trik — ruch jednocześnie w dwóch prędkościach. Tym razem usługi energicznie przyspieszają, produkcja stoi w miejscu, rynek pracy daje niepokojące sygnały, a inwestorzy synchronizują swoje zakłady na grudniowe luzowanie polityki Fed. A wszystko to dzieje się na tle taryf, shutdownu i korekty w sektorze AI.
Usługi wracają do życia — ale nie bez kosztów. ISM Services PMI wzrósł do 52.6, najwyższego poziomu od dziewięciu miesięcy. To wydaje się triumfem optymizmu: aktywność rośnie, zamówienia rosną, zaległość zamówień w ogóle na maksimum od lutego. Ale od razu dwa niuanse psują obraz:
zatrudnienie spada (48.9),
dostawy zwalniają z powodu konsekwencji rządowego shutdownu i nowych procedur taryfowych.
S&P Global, przeciwnie, widzi obraz trochę w jaśniejszych barwach: ich indeks utrzymuje się powyżej 54, a firmy nawet zatrudniają pracowników. Ale i tutaj jest łyżka dziegciu — wzrost kosztów przyspiesza, a winne znów są taryfy.
Wychodzi nietypowa równowaga: popyt jest, gospodarce usługi są potrzebne, ale koszt „logistyki ekonomicznej” wciąż rośnie.
Produkcja — bez oznak ożywienia. Przemysł USA w wrześniu praktycznie przestał się poruszać. Zerowa dynamika w produkcji — to nie dramatyczne, ale i żadnego sygnału odwrócenia. Tak, przemysł lotniczy i elektronika czują się pewnie. Ale sektor motoryzacyjny spadł o –2.2%, a to on tradycyjnie ciągnie cały sektor w górę. Wykorzystanie pojemności pozostaje na poziomie 75.9%, poniżej normy prawie o cztery punkty procentowe — sprzęt stoi, co mówi o nadmiarze mocy i słabym cyklu inwestycyjnym.
Rynek pracy — pierwszy niepokojący dzwonek od dłuższego czasu. Główną niespodzianką — raport ADP. Minus 32 000 miejsc pracy — najsłabsza wartość od 2023 roku. A gdyby to był tylko „efekt jednego miesiąca”, można by to zrzucić na szum. Ale problem jest głębszy: małe firmy straciły od razu 120 tysięcy miejsc pracy. A to już wskaźnik nie statystycznego szumu, a schłodzenia.
Sektory wrażliwe na kredyt i popyt (budownictwo, finanse, IT) poszły na minus. Sektory z popytem społecznie nieelastycznym (medycyna, rekreacja) — na plus.
To klasyczny obraz późnego cyklu — przed tym, jak Fed naciska przycisk „poluzować”.
Obligacje świętują z wyprzedzeniem — dolar spada. Rentowność 10-letnich obligacji spadła do 4.05%, i to jeden z najbardziej wymownych sygnałów tygodnia. Rynek jest pewien: Fed obniży stopę w grudniu i być może kontynuuje w 2026.
Optymizm wzmocniły plotki o możliwej nominacji Kevina Hassetta na stanowisko szefa Fed — postaci, którą rynek postrzega jako zwolennika bardziej elastycznej polityki.
Indeks dolara (DXY) spadł poniżej 99, co samo w sobie wygląda symbolicznie — dolar teraz rozwija się nie na sile USA, a na słabości danych wewnętrznych.
Akcje: AI schował się pod stołem, detaliczny handel ożywa, a Marvell błyszczy. Amerykańskie rynki spędziły dzień w ostrożnym minusie. Nasdaq spadł w wyniku korekty ciężarów AI: Microsoft — –2.5%, Nvidia, Amazon i Broadcom — również na minusie.
Ale były i jasne punkty:
Marvell +9% na prognozach wzrostu centrów danych;
American Eagle +13% — początek sezonu sprzedaży okazał się silniejszy niż oczekiwano.
Rynek już nie biegnie w górę za wszelką cenę — inwestorzy wyraźnie czekają na decyzję Fed, a sektor AI przechodzi w „fazę trawienia”.
Hipoteka — pierwsze oznaki ożywienia. Spadek stóp hipotecznych do 6.32% pomógł nabywcom: popyt na nowe zakupy wzrósł, osiągając poziom początku 2023 roku. Ale refinansowanie — wręcz przeciwnie. Ludzie nie wierzą, że stopy już spadły wystarczająco — czekają na większy ruch od Fed.
Ostatecznie, gospodarka USA w listopadzie–grudniu 2025:
usługi — pewny wzrost, ale przez opór taryf
produkcja — stagnacja
rynek pracy — pierwsze oznaki rzeczywistego schłodzenia
dolar — spada
obligacje — świętują nadchodzące poluzowanie
rynek akcji — balansuje między przegrzanym AI a nadzieją na Fed
Biorąc to pod uwagę, Fed wchodzi w grudzień z maksymalnie skomplikowanym zestawem sygnałów. Ale rynek już wybrał stronę: poluzowanie polityki staje się podstawowym scenariuszem. I teraz pozostaje pytanie — czy grudniowa decyzja stanie się początkiem nowego cyklu, czy tylko symbolicznym gestem na tle shutdownu, taryf i spowalniającego rynku pracy.