Przez ostatnie trzy lata, gdy pisałem inteligentne kontrakty, zawsze miałem pewne nieprzyjemne uczucie - wydaje się, że zmuszamy dziecko, które dopiero nauczyło się liczyć, do rozwiązywania całek.

Kompresujemy złożoność rzeczywistego świata do if/else i zlecamy to łańcuchowi do wykonania. Wahania cen? Podajemy liczby z oracle. Zachowanie użytkowników? Logujemy zdarzenia. Ale wszyscy dobrze wiemy: łańcuch tak naprawdę nic nie rozumie.

Nie rozumie, dlaczego ten adres nagle dokonuje dużych przelewów, nie rozumie, że ta transakcja jest w rzeczywistości pierwszym krokiem w cyklu arbitrażu, i nie rozumie, że emocje na rynku zmieniają się z FOMO na panikę. Po prostu wiernie i niezdarnie wykonuje kilka ustalonych przez nas twardych zasad.

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy, koszt takiego „niezrozumienia” zaczął eksplodować.

Protokół DeFi został zaatakowany przez pożyczki błyskawiczne, nie dlatego, że kod ma błąd, ale dlatego, że łańcuch nie rozumie wzorców zachowań atakujących. Ryzyko pojawia się w mostach międzyłańcuchowych, nie dlatego, że weryfikatorzy działają źle, ale dlatego, że różne łańcuchy mają zasadniczo różne definicje semantyki „bezpieczeństwa”. Agent AI chce uczestniczyć w DeFi, nie dlatego, że interfejsy są niedostępne, ale dlatego, że łańcuch nie jest w stanie przetworzyć całego kontekstu strategii, który wypuszcza Agent.

My deweloperzy staliśmy się wiecznymi „tłumaczami” - bez końca rozkładając ciągłe sygnały z rzeczywistego świata na dyskretne polecenia, które łańcuch może zaakceptować. To jest absurdalne: wkładamy 90% naszej energii, nie w tworzenie nowych rzeczy, ale w łatanie luk w poznaniu łańcucha.

Problem nie leży w TPS, ale w „zdolności do zrozumienia”.

Łańcuch nie brakuje danych, brakuje kontekstu danych. Nie brakuje transakcji, brakuje intencji transakcji. Nie brakuje wydarzeń, brakuje kategorii wydarzeń. Stale próbujemy rozwiązać problem „bardziej złożonego zrozumienia” za pomocą „szybszej egzekucji”, co jest błędnym kierunkiem.

Ostatnio rozmawiałem z kilkoma zespołami głęboko zaangażowanymi w ekosystem Apro, które powiedziały coś, co bardzo mnie poruszyło: to, co robi Apro, to zakładanie pierwszej pary okularów na łańcuch.

Kiedyś łańcuch był jak niewidomy, który próbował dotknąć słonia; dotykając nogi mówił, że to słup, dotykając ogona mówił, że to sznur. Teraz ktoś zaczyna mu pomagać „widzieć” ogólny kształt, trajektorię ruchu, a nawet intencje stojące za tym.

To nie jest kolejny oracle. Oracle odpowiada na „co to jest” (jaka jest cena), a takie warstwy interpretacyjne jak Apro odpowiadają na „dlaczego” i „do jakiej kategorii należy” (czy ta zmiana ceny jest normalnym zachowaniem rynkowym, czy jest to oznaka manipulacji? Czy zachowanie tego adresu należy do zwykłego użytkownika, czy potencjalnego atakującego?).

Najbardziej bezpośrednie znaczenie dla deweloperów jest takie, że w końcu możemy uwolnić się od „tłumaczenia ciężkiej pracy”.

Nie musisz już pisać 2000 linii logiki, aby przewidzieć różne wzorce ataku, wystarczy powiedzieć łańcuchowi: „To jest wzór ataku typu A, traktuj to zgodnie z planem A.” Nie musisz już pisać warstwy adaptacyjnej dla każdego scenariusza międzyłańcuchowego, wystarczy zadeklarować: „W łańcuchu A to jest 'wysokie ryzyko', w łańcuchu B to również odpowiada temu samemu poziomowi semantyki ryzyka.”

To nie jest drobna naprawa, to trzęsienie ziemi w doświadczeniu dewelopera. W końcu możemy wrócić do samego tworzenia - projektować bardziej finezyjne modele ekonomiczne, wymyślać bardziej płynne doświadczenia użytkowników, a nie marnować życia na nieskończone sytuacje brzegowe i logikę zarządzania ryzykiem.

Branża przechodzi z mechanicznej ery „kod to prawo” do inteligentnej ery „zrozumienie to egzekucja”. Prawo wymaga interpretacji, egzekucja wymaga zrozumienia. Ten łańcuch, który zna tylko 0 i 1, powinien dorosnąć.

A my deweloperzy, nadszedł czas, aby nauczył się „widzieć świat”.

Nie piszemy umów, tworzymy cyfrowego partnera, który potrafi zrozumieć nasze intencje. Pierwszym krokiem jest sprawienie, by zrozumiał, o czym właściwie mówimy.

@APRO Oracle $AT #APRO