Szalony wzrost cen złota i srebra zaskakuje inwestorów na całym świecie, a komentatorzy rynku zaczynają używać coraz ostrzejszych określeń. Jednym z nich jest Wojciech Balcerzak znany jako Profesor Kot, który wskazuje, że „paraboliczne ceny metali szlachetnych” mogą być sygnałem większych problemów w systemie finansowym. W jego opinii to nie tylko reakcja na chwilowe wydarzenia – to oznaka nadchodzącego armagedonu.

Złoto i srebro gwałtownie rosną. Jednak czy to powinien być powód do radości?

Rosnąca cena złota oznacza problemy?

W ostatnich miesiącach cena złota i srebra osiągnęły poziomy, które jeszcze niedawno wydawały się trudne do wyobrażenia. Ceny obydwu kruszców osiągnęły nowe rekordy i bynajmniej nie wyglądają, jakby na tym miały skończyć. Tak gwałtowne umocnienie surowców nie wynika jedynie z chwilowej spekulacji. Może to być oznaka głębszych zmian i napięć w globalnym systemie finansowym.

Wojciech Balcerzak, komentując sytuację na rynku, nawiązuje do gwałtownego wzrostu cen złota i srebra jako do jednego z najważniejszych sygnałów finansowych naszych czasów. Według niego, paraboliczne wzrosty nie są zwykłym odbiciem czy chwilową spekulacją. Uważa to za reakcję systemu na rosnące zadłużenie państw, ekspansywną politykę monetarną i geopolityczną niepewność. W tym kontekście gwałtowne wzrosty cen kruszców stają się czymś więcej niż jedynie wykresem – stają się ostrzeżeniem. Jak twierdzi Wojciech Balcerzak:

“Nic nie jest większym sygnałem nadchodzącego finansowego armagedonu niż paraboliczne ceny metali szlachetnych. Obserwowanie takich parabolicznych ruchów to ostrzeżenie, że system finansowy stoi przed testem, którego skala może zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych analityków.”

Komentator podkreśla, że kiedy inwestorzy zaczynają uciekać od „papierowych instrumentów” i kierują kapitał do aktywów realnych, takich jak złoto i srebro, to świadczy o braku zaufania do tradycyjnych mechanizmów ochrony kapitału. W jego ocenie właśnie w takich momentach rynek zaczyna wyceniać ryzyko niewypłacalności i inflacji w czasie rzeczywistym. Nie na podstawie deklaracji polityków czy banków centralnych. Dla wielu to może być niepokojąca informacja – ale dla inwestorów, którzy śledzą fundamentalne trendy, bardzo wymowna.

Historia lubi zataczać koło

Balcerzak zwraca uwagę, że historia rynków zna momenty, w których nagromadzenie niepewności prowadziło do skokowych wzrostów cen złota oraz srebra. Jednak skala obecnych ruchów jest wyjątkowa: nie chodzi już wyłącznie o reakcję na krótkoterminowe wydarzenia. Chodzi o zmianę postrzegania ryzyka i wartości realnych aktywów. Balcerzak wskazuje, że za tym stoi nie tylko polityka monetarna, ale również rosnące zadłużenie państw oraz brak trwałych fundamentów gospodarczych, które mogłyby uspokoić rynki.

Jednym z najłatwiejszych do przytoczenia przykładów jest zachowanie kruszców podczas COVID-19. Podczas paniki związanej z początkiem pandemii ceny złota oraz srebra spadły o kilkanaście procent w ciągu kilku dni. Jednak stało się to tylko po to, aby w ciągu kilku miesięcy złoto urosło o 40%, a srebro o 150%.

Oznacza to, że inwestorzy traktują złoto i srebro jak zabezpieczenie przed niepewnością, a nie jedynie jak instrument spekulacyjny. To z kolei napędza dalsze wzrosty i tworzy samonapędzającą się dynamikę cen. Według Balcerzaka, w takiej sytuacji nawet najbardziej doświadczeni analitycy mogą być zaskoczeni skalą zmian.

Podsumowując, gwałtowne podwyżki cen metali szlachetnych to nie tylko interesujący trend rynkowy. To wyraźny sygnał, że globalny system finansowy stoi przed poważnym testem, którego konsekwencje mogą być dalekosiężne.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.