Sierpień, lato w pełni
. Moje Ethereum, podobnie jak upał, zamarzło na 4600 dolarów, ani drgnęło.
Na początku roku narracje o "super cyklach" i "wybuchu ekosystemu" były jak asfalt topniejący na ulicy, lepki i niezdarny. Oprogramowanie do śledzenia rynku pozostawiło na mnie wgniecenia, a wykresy K zawsze rysują drzwi. Wiadomości w grupie przeszły od szaleństwa do milczenia, a na końcu pozostała tylko legenda o tym, jak Dogecoin stał się bogaty w jedną noc, przewijając się na ekranie. A ja, jak przestarzały rycerz, bronię zardzewiałego miecza o nazwie "inwestowanie w wartość", obserwując, jak wszystkie okazje przelatują obok.
Całą jesień i zimę wielokrotnie otwierałem konto, jakbym odbywał jakąś katorżniczą praktykę. Te 4600 dolarów stało się cyfrowym bursztynem, który zatrzymał całą moją frustrację, niezadowolenie oraz odrobinę śmiesznej upartości, aby nie opuścić rynku. Podsumowanie roku? Napisałem je na koniec sierpnia. Początek historii to ambicja, a zakończenie to cicha konsolidacja. Jedynym, co rośnie, jest to, że w obliczu wahań, w moim sercu woda, która już nie wzburzy się falami. $ETH
