Wielu słyszało, że należy kupować nowe projekty. Argumentem jest to, że nowe projekty są lepiej dostosowane do nowych przepisów i mają większą wartość dla manipulatora. To wszystko prawda, ale jest jeden niuans.
Więc wchodzi nowy projekt na rynek. Bez historii, bez nazwy. Zaufanie do niego jest minimalne, nazwa zarabiana jest z czasem. Projekt musi być na językach, muszą o nim wiedzieć, muszą się nim interesować. Historia niepowodzeń i zwycięstw, droga, mapa drogowa i wszystko inne. Zarabia się tylko dzięki czasowi.
Można porównać z winem, im dłużej leżakowanie, tym łatwiej sprzedać go jako ekskluzywny. W rynku kryptowalut sytuacja jest podobna, tylko pod warunkiem, że projekt jest silny, z inwestorami i zespołem.
Po co to się robi?
Wszystko jest proste, dzięki nazwisku projekt łatwiej sprzedać i zebrać płynność. Przykład to ZEC. Wydawało się, że wokół niego było bardzo dużo nienawiści, a w rezultacie co? Przykład na to.
Taka sama sytuacja z projektem FLOW, zainwestowany kapitał w niego to około 780 mln. Silne fundusze, silny zespół. Ale cena... Kiedyś napiszę artykuł o tym, po co organizuje się dumpy tego rodzaju. Zarówno dla poszczególnych projektów, jak i dla całego rynku. Chociaż, opiszę to tutaj, w dwóch słowach brzmi to tak: Dump do minimalnych wartości jest potrzebny, aby pokazać uczestnikom detalicznym i małym funduszom, gdzie projekt może się znaleźć. Przy odbudowie rynku uczestnicy chętniej podejmują decyzję o redukcji pozycji lub całkowitym wyjściu.
A propos daty projektu na rynku, podsumowując powiem tak.
To potrzebne, aby sprzedać bajkę o tym, że projekt będzie wart x50 od szczytu. Przykład to XRP, przy cenie 2$, ludziom sprzedawano bajkę o tym, że będzie 50$. I wiecie co? Ludzie kupowali po 2$, ponieważ XRP ma nazwisko. Ale w rzeczywistości technologia jest słaba, społeczność również. A jeśli przeprowadzić bardziej szczegółowy audyt projektu, to będzie jasne, że nie jest on tak silny, jak się wydaje.
Najważniejsze, że imię, które przetrwa przez czas.


