Wczoraj zauważyłem jedną rzecz:
To, co naprawdę wywołuje niepokój, to już nie wahania cen assetów.
Ostatnio rynkowe wydarzenia nie były złe,
kreski nie wyglądały źle,
ale zauważam wyraźnie, że ludzie wokół mnie, którzy grają na kryptowalutach, stali się cichsi.
Nie znaczy to, że nie handlują,
ale raczej że nie chcą rozmawiać.
Kiedyś dyskutowaliśmy:
"Czy to może się wyrzucić?"
"Czy ta fala to fala głównego wzrostu?"
Teraz częściej słychać:
"Nie ruszajmy się jeszcze."
"Poczekajmy jeszcze."
Ta zmiana jest znacznie bardziej niepokojąca niż sama cena.
Ponieważ oznacza jedną rzecz:
niepewność zaczyna przeważać nad oczekiwaniami zysku.
Gdy rynek sprawia, że uczestnicy zaczynają najpierw myśleć o tym, "czy coś się nie popsuje",
a nie o tym, "czy da się zarobić więcej",
oznacza to, że środowisko powoli się zmienia.
Zauważysz, że wielu ludzi zaczyna świadomie zmniejszać częstotliwość,
obniżać aktywność,
a nawet zgadza się na przegapienie możliwości, by nie trafić na pułapkę.
To nie jest strach,
ale instynktowna adaptacja do ryzyka.
Rynek nigdy nie ostrzega Cię w najbardziej niebezpiecznym momencie,
tylko powoli zaciska emocje, aż zauważysz sam.
A prawdziwa dywergencja często dzieje się właśnie w tym etapie:
jedna część ludzi całkowicie wycofuje się,
a druga zaczyna ponownie analizować zasady.
Rynek nigdy nie kończy się nagle,
raczej zmienia sposób działania, stopniowo eliminując tych, którzy nie nadają się do tego środowiska.
Dlatego teraz najważniejsze może być nie ocenianie, czy cena pójdzie w górę czy w dół,
ale pytanie:
czy to etap wymagający ostrożniejszego i bardziej świadomego zaangażowania?
Gdy zaczynasz myśleć, że rynek "nie jest już tak ciekawy jak wcześniej",
to właśnie oznacza, że wchodzi on w kolejny etap.
Na koniec zostawiam Ci pytanie:
Jeśli dalszy rynek nie będzie już opierać się na emocjach i popularności,
czy nadal chcesz uczestniczyć tym samym sposobem?