Na rynku finansowym roi się od ludzi, którzy sprzedają marzenia o szybkich zyskach, a nazywają się tradingowymi guru. Ich biznes rzadko opiera się na tradingu, a prędzej na kręceniu i na sprytnym marketingu. Internetowy twórca Options4Fire opisuje schemat działania takich osób, oraz pokazuje jak łatwo takim zostać.

Sygnały tradingowe od influencerów z Instagrama? Brzmi podejrzanie.

Jak zostać tradingowym guru?

Na rynku finansowym zawsze wraca ten sam schemat: ktoś obiecuje szybkie pieniądze, a tłumy chcą wierzyć, że właśnie trafili kurę znoszącą złote jaja. Dziś taką rolę pełnią “tradingowi guru” z X’a czy Instagrama. Wystarczy kilka screenów z rzekomych zysków, sportowe auto w tle i przekaz o „tajnej metodzie”, by powstał biznes wart setki tysięcy złotych miesięcznie.

Polski inwestor Options4Fire twierdzi, że niemal wszystkie grupy sygnałowe i „sekretne strategie” to zwykłe scamy. Gdyby faktycznie działały, ich twórcy nie sprzedawaliby dostępu do sygnałów, tylko zarządzaliby miliardami na Wall Street.

Mechanizm budowy wizerunku tradingowego guru jest zaskakująco prosty. Nie potrzeba wielkiego kapitału ani realnych wyników. Wystarczy stworzyć iluzję sukcesu. Pierwszy krok to „styl życia”. Wynajęte na godziny Lamborghini, kilka zestawów drogich ubrań i sesja zdjęciowa w różnych lokalizacjach daje materiał na cały rok publikacji.

Drugi etap to Dubaj albo inne egzotyczne miejsce, które automatycznie kojarzy się z bogactwem. Nawet tani hotel z basenem wystarczy, by stworzyć obraz luksusu. Trzeci element to symbole statusu: jacht, biuro w wieżowcu, zdjęcia z laptopem na tle panoramy miasta. Wszystko to buduje przekaz: „Jestem bogaty, bo znam system”. To właśnie tak prezentują się osoby, budujące wizerunek bogatego inwestora.

Dlaczego to działa? Bo ludzki mózg chce oszczędzać energię. Trading to stres, analiza i lata nauki. Obietnica gotowych „sygnałów” jest wygodna. Kupując dostęp do grupy, człowiek kupuje nie strategię, ale złudzenie, że znalazł lukę, której inni nie widzą.

Kto na tym zarabia?

Options4Fire podkreśla brutalną prawdę: w tym modelu zarabia tylko jedna osoba – twórca grupy. Nie z tradingu, ale z abonamentów. Subskrypcje, prowizje, polecenia i sprzedaż marzeń to prawdziwe źródło dochodu takiego tradingowego guru.

Amatorzy kopiujący nieudane sygnały mają w długim terminie niemal zerowe szanse na przetrwanie. Rynek zmienia się szybciej niż strategie z Telegrama. Nawet jeśli ktoś chwilowo zarobi, brak własnego systemu kończy się stratą. Dlatego Options4Fire radzi coś znacznie mniej atrakcyjnego: książki, edukacja i własna strategia inwestycyjna.

Rynek nie nagradza tych, którzy szukają skrótów. Nagradza tych, którzy potrafią trzymać się planu. A tradingowe guru żyją tylko dlatego, że ludzie wciąż wolą iluzję łatwych pieniędzy od realnej pracy nad własnym portfelem.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.