Ten handel nie zaczyna się dziś.

Zaczyna się wczoraj, gdy rynek mnie wyrzucił na minusie.

Wczoraj miałem przeskoczony SL. Nic niezwykłego, niczego niezwykłego. Wejść, cena nie zrobiła tego, czego się spodziewałem, a stop zrobił swoje. Zamknąłem operację, zaakceptowałem stratę i postanowiłem niczego więcej nie wymuszać.

To jest tam, gdzie wielu ludzi popełnia błędy.

Po przeskoczonym stopie łatwo chce się szybko odzyskać. Ja wybrałem przeciwne: ochłodzić sytuację, na chwilę zamknąć wykres i pozwolić rynkowi iść dalej bez mnie.

Dziś, z jaśniejszym umysłem, ponownie spojrzałem na cenę. Bez pośpiechu, bez potrzeby wejścia. Czekałem, aż rynek ponownie oferuje sensowne wejście. I kiedy się pojawiło, wykonałem tę transakcję w $ETH .

Podczas operacji byłem przez cały czas na bieżąco. Nie chodzi o to, żeby wejść i zniknąć. Chodzi o to, żeby towarzyszyć transakcji, obserwować, jak się porusza, akceptować wątpliwości i działać, gdy się rozwija. W miarę jak cena rosła, chroniłem pozycję, dostosowując stop-loss, zapewniając, że to, co już zarobiłem, nie przekształci się w kolejną stratę.

I mimo to nie będę kłamać, strach zawsze tam jest.

Po tym, jak stop wykonał się, zawsze pojawia się uczucie „a co, jeśli się powtórzy?”. Ale rynek działa właśnie tak. Fluktuuje, rośnie, spada, oszukuje, koryguje. Stop-loss nie jest wrogiem, to ubezpieczenie, które pozwala Ci być tu jutro.

Ta transakcja pokazuje coś ważnego:

że porażka nie definiuje Twojego dnia, nie Twojej tygodniówki, nie Twojego handlu. Czasem rynek Cię wyrzuca… a godziny później daje Ci szansę, by osiągnąć nawet więcej niż wcześniej.

Nie chodzi o unikanie strat.

Chodzi o to, by wiedzieć, kiedy zatrzymać się, odzyskać równowagę i wrócić, gdy rynek to pozwoli.

Dziś poszło dobrze.

Jutro może nie.

I mimo to plan nadal jest taki sam.

Bo celem nie jest zawsze wygrywać, ale być w grze.