Masywne protesty w Iranie, wywołane ciężką sytuacją gospodarczą w kraju, trwają już około dwóch tygodni. W całym kraju odbywają się demonstracje, które często przechodzą w starcia między uczestnikami protestów a funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa. Organizacje praw człowieka donoszą, że siły bezpieczeństwa w Iranie używają broni strzeleckiej wobec demonstrantów. Ponadto w wielu regionach zanotowano przerwy w dostępie do internetu i problemy z łącznością mobilną, co znacznie utrudnia uzyskiwanie aktualnych informacji o sytuacji.
Według perskiej służby BBC potwierdzono śmierć 22 osób, których tożsamości udało się ustalić. Władze Iranu, z kolei, poinformowały o sześciu zabitych pracownikach sił bezpieczeństwa. Jednak niezależne organizacje praw człowieka podają wyższe liczby. Tak, z siedzibą w Norwegii organizacja Iran Human Rights twierdzi, że podczas tłumienia protestów zginęło co najmniej 45 osób, w tym osiem nieletnich. Amerykańska Agencja wiadomości praw człowieka (HRANA) informuje o co najmniej 34 zabitych protestujących, czterech zabitych przedstawicielach sił bezpieczeństwa i ponad 2200 zatrzymanych.
Zgodnie z informacjami HRANA, protesty objęły 111 miast i miejscowości we wszystkich prowincjach Iranu. Niezadowolenie dotknęło również instytucje edukacyjne: w jednym z największych uniwersytetów stolicy — Uniwersytecie Amira Kabira w Teheranie — egzaminy końcowe zostały przełożone o tydzień, o czym poinformowała agencja ISNA.
W czwartek w kraju wystąpiła poważna awaria w działaniu internetu, która, według danych grupy monitorującej NetBlocks, trwała również w piątek. Z tego powodu wiadomości z Iranu docierają z opóźnieniem i nie zawsze w pełnym zakresie. Zauważane są również poważne problemy z telefoniczną komunikacją.
Na tle narastającego kryzysu najwyższy lider Iranu ajatollah Ali Chamenei wystąpił z telewizyjnym orędziem do narodu. Nazwał uczestników protestów wandalami, twierdząc, że niszczą własne miasta w interesie obcych państw. Chamenei podkreślił, że Islamska Republika nie zamierza iść na ustępstwa "dywersantom", i ostro skrytykował byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, stwierdzając, że jego ręce są "we krwi" Irańczyków. Zdaniem ajatollah, "zarozumiały" Trump w końcu poniesie porażkę, jak kiedyś została obalona dynastia szachów w Iranie.
Przyczyny protestów tkwią przede wszystkim w trudnej sytuacji ekonomicznej. Pierwsze akcje niezadowolenia rozpoczęły się 28 grudnia, kiedy właściciele sklepów wyszli na ulice Teheranu w proteście przeciwko kolejnemu gwałtownemu spadkowi kursu irańskiego ryala w stosunku do dolara amerykańskiego na wolnym rynku. W ciągu ostatniego roku narodowa waluta Iranu osiągnęła rekordowo niskie wartości, a poziom inflacji zbliżył się do 40%. Gospodarka kraju zmaga się z silną presją z powodu międzynarodowych sankcji związanych z irańskim programem nuklearnym, a także z powodu chronicznych problemów, takich jak nieefektywne zarządzanie i wysoki poziom korupcji, co stało się jedną z kluczowych przyczyn masowego niezadowolenia społeczeństwa.