Po wysłaniu wpisu 'Cholera, przyjechałem' w południe, popołudniu na forum zauważyłem zmianę nastrojów – 'Życie na Binance' całkowicie dominowało, w grupach każdy pokazywał swoje zrzuty ekranu z portfelim, ktoś mówił, że kupił rano za 0,01, a po południu miał dziesięciokrotny zysk, inni skarżyli się, że weszli zbyt wysoko i zostali 'przyklejeni', a ten rynek sprawia, że serce bije szybciej.
Prawdę mówiąc, droga do popularności tych dwóch tokenów jest niesamowicie podobna. 'Cholera, przyjechałem' – dzięki jednemu obrazkowi z jeździńcem i żartowi o roku konia, w ciągu 24 godzin wzrosły o 800%, a amatorzy krzyczeli 'pociągnijmy się za pieniądze', co przyciągnęło uwagę na szczyt listy Alpha na Binance; 'Życie na Binance' było jeszcze prostsze – wystarczyła jedna przypadkowa żartowana fraza 'ciesz się życiem na Binance', a w kilka dni po wydaniu z 0,001 dolarów wyrosła do 0,5 dolarów, a kapitalizacja sięgnęła 500 mln dolarów. Teraz, gdy pojawił się na rynku gotowym, znowu zaczęli przychodzić nowi inwestorzy, by się w to włączyć.
Jeśli dokładnie zastanowić się nad tym, to te dwa projekty się rozprzestrzeniły jedynie dlatego, że trafiły na nasze słabe punkty: żartobliwe polskie frazy + wsparcie Binance. W przeciwieństwie do zagranicznych Meme coinów, których nie rozumiemy i które nie wywołują emocji, te frazy są natychmiast rozumiane: "W roku konia, start w trybie przyspieszonym", "Binance Life — wygrana bez wysiłku" — brzmi to jak z prawdziwej rozrywki. Dodatkowo, skojarzenie z Binance sprawia, że ludzie czują się bezpiecznie, gdy platforma daje im trochę promocji — po prostu myślą: "To ma wsparcie", a więc ryzykują wszystko, bo nie chcą przegapić kolejnego 100-krotnego zysku.
Ale powiedzmy szczerze — jakie naprawdę mają one wartości? W dokumentach projektu tylko puste słowa, brak innowacji technologicznych, brak praktycznego zastosowania — po prostu gra na powietrzu. Rano sprawdziłem dane z blockchaina i okazało się, że adresy "whale" wciąż trzymają połowę akcji "Binance Life", a ich średnie koszty wynoszą zaledwie 0,05 dolarów. Teraz zwykli inwestorzy kupują na poziomie 0,3 lub 0,4 dolarów, a kiedy te duże konta zaczną sprzedawać, wielu z nich będzie zmuszony do wycofania się z stratą. A co dopiero "Cholera, tu jestem" — projekty na platformie Alpha to zazwyczaj chwilowe zjawiska, rosną szybko, ale spadają jeszcze szybciej. Wczoraj w grupie ktoś pokazał zdjęcie ekranu z 500 tys. zł zainwestowanych, a teraz zostało tylko 100 tys. — patrząc na to, naprawdę się zatroszczyłem.
W rzeczywistości wszyscy doświadczeni użytkownicy Meme coinów wiedzą jedną rzecz: grać małymi kwotami na wypowiedziach może być dozwolone, ale inwestowanie dużych środków to ryzyko życia. Sam włożyłem kilka setek złotych do "Cholera, tu jestem", zarobiłem na obiad i od razu się wycofałem — nie miałem odwagi trzymać dłużej. Wartości tych monet zależą wyłącznie od nastrojów: dziś wszyscy krzyczą "Do przodu", cena wznosi się ku niebu, a jutro, gdy znany influencer powie "Biegnij", od razu spada jak kamień — nie ma żadnej logicznej przyczyny.
Teraz na rynku panuje chaos — połowa ludzi mówi: "To pierwsza fala zysków w roku, jeśli jej nie przeoczymy, to będzie smutno", a druga połowa twierdzi: "To pułapka na nowych inwestorów, kto weźmie na siebie ryzyko, ten jest głupi". Ale moim zdaniem, wesołość w świecie kryptowalut trwa zawsze krótko. Jakie z tych Meme coinów, które były popularne w ubiegłym roku, dziś jeszcze pamiętamy? Zawsze pieniądze zarabiają ci, którzy weszli pierwszy, oraz twórcy projektu, a większość zwykłych inwestorów po prostu traci.
👉 Udział: Czy dziś zainwestowałeś w "Binance Life" lub "Cholera, tu jestem"? Zyskałeś, czy straciłeś? Podziel się swoimi rzeczywistymi działaniami w komentarzach!
⚠️ Zrób swoje badania! To nie jest porada finansowa. Wartości Meme coinów zmieniają się jak na górskiej kolejce, nie inwestuj w tym, co potrzebne do życia!




#我踏马来了 #币安人生 #2026加密展望 #BinanceSquare #BinanceWrite2Earn