Walrus, bok do boku: dlaczego wydaje się inny niż reszta infrastruktury Web3

Walrus to jeden z tych projektów, które mają więcej sensu im dłużej się nad nimi zastanawiasz. Widziałem go wspominany razem z innymi nowymi narzędziami infrastruktury Web3, ale porównanie naprawdę się wyróżnia dopiero gdy dokładnie przyjrzysz się, jak cicho precyzyjnie jest zdefiniowana jego rola.

Na poziomie podstawowym Walrus skupia się na dezentralizowanej dostępności danych i przechowywaniu danych, zaprojektowanej w taki sposób, by wspierać aplikacje wymagające pewnego dostępu do dużych ilości danych bez użycia dostawców centralnych. Nie zaczęło się jako szeroka platforma z nieograniczonymi obietnicami. Zaczęło się od wąskiego celu technicznego i stopniowo rozwijało się na zewnątrz.

Gdy porównujesz Walrus do innych projektów infrastrukturalnych, różnica jest subtelna. Niektóre dążą do stania się ogólnopowierzchniowymi sieciami próbującymi służyć wszystkim naraz. Walrus wydaje się bardziej jak warstwa narzędziowa, którą podłączasz, gdy naprawdę jej potrzebujesz, podobnie jak wybierasz bazę danych lub usługę chmurową dla określonego obciążenia, a nie całe systemy operacyjne.

Dlatego właśnie teraz ma znaczenie. Gdy więcej aplikacji przekracza proste transakcje i przechodzi do intensywnych przypadków użycia danych, infrastruktura typu Walrus przestaje być opcjonalna. Jednocześnie ta specjalizacja jest też ograniczeniem. Jeśli przyjęcie przez deweloperów pozostanie ograniczone, Walrus nie ma wielu alternatywnych narracji, na które mógłby się oprzeć.

Jego przyszłość zależy od tego, czy rzeczywisti budowniczowie będą nadal znajdować powody do jego wykorzystania. Infrastruktura, która działa, często pozostaje niewidoczna, a Walrus wydaje się komfortowo z tym żyć.

@Walrus 🦭/acc $WAL #Walrus #walrus