Nie każdy kopie głębiej niż powierzchnia blockchaina. Pod tymi warstwami czai się walrus, śpiewając w rytm. Czy dane pozostają dostępne? To nigdy nie jest całkowicie pewne. Żyją one w równowadze między powtarzaniem informacji a tym, komu ufasz. Replikacja na maszynach to nie jedyna ruch. Kodowanie zastępcze wykonuje część pracy. Następnie pojawiają się rozproszone sprawdzania, gdzie systemy weryfikują się wzajemnie. Prawda jest nieco przesuwana, ponieważ tego się dokonuje. Walidatorzy nie muszą już krzyczeć, że widzieli wszystko. Ich rola zmniejsza się wystarczająco. Większość systemów oczekuje oszustwa od razu, dlatego sprawdzają losowe fragmenty. Zamiast pobierać całe pliki, maszyny pobierają małe kawałki – to dobrze skaluje się, zachowując możliwość weryfikacji. Nawet jeśli korzysta z idei testów dostępności danych działających od 2021 roku, tu nie ma centralnego szefa. Szybkie wyniki są mniej ważne niż utrzymanie uczciwości na długich odcinkach. To, co zmienia Walrus, to sposób, w jaki postrzegamy zaufanie – nie chodzi o niezmienne rekordy, tylko o ciągłe dowody, które możesz zweryfikować w dowolnym momencie.
#walrus $WAL @Walrus 🦭/acc