Gigant finansowy Ethereum BMNR (Bitmine Immersion Technologies) ogłosił, że zainwestuje 200 milionów dolarów w strategiczną inwestycję w holding „Mr. Beast” (Mr. Beast), który jest na czołowej pozycji wśród internetowych influencerów - Beast Industries.
200 milionów dolarów!
Z jednej strony mamy potężnego influencera z setkami milionów fanów, który rządzi światem; z drugiej strony jest ogromny kryptowalutowy wieloryb, który porusza się w głębinach z olbrzymimi ilościami Ethereum. Transakcja ma zostać sfinalizowana około 19 stycznia, a wtedy może narodzić się nowy gatunek.
Aby zrozumieć tę grę, trzeba najpierw zrozumieć tło obu głównych bohaterów. Żaden z nich nie jest łatwym przeciwnikiem.
„Pan Bestia”, Jimmy Donaldson, mogłeś zobaczyć jego filmy. Ten facet na pewno nie jest osobą, którą można prosto opisać jako „influencera”. Jest żywym błędem na YouTube, właścicielem imperium medialnego z ponad 400 milionami subskrybentów. Jego model treści jest prosty, ale niezwykle skuteczny: wykorzystuje niewyobrażalne koszty do organizowania różnych ekstremalnych wyzwań i działań charytatywnych. Na przykład, odtwarzanie (Gry w kałamarnice) lub bezpośrednie obdarowywanie przechodniów sportowymi samochodami.
Za ruchem stoi ogromna maszyna biznesowa. Jego wirtualna marka fast food „Mr. Beast Burger” oraz marka przekąsek „Feastables” już jak wirus przeniknęły do życia amerykańskiej młodzieży. Można powiedzieć, że „Pan Bestia” ma klucz do uwagi globalnej generacji Z.
A inwestor BMNR to potwór z świata kryptowalut. Jest to firma notowana na giełdzie nowojorskiej, której model biznesowy można określić jako prosty i brutalny: finansowanie, masowe gromadzenie ethereum (ETH), z zamiarem zostania „skarbcem Ethereum”. Ich cel jest tak ambitny, że aż zdumiewa - posiadanie 5% globalnej podaży ethereum. Za tą firmą stoją tacy inwestorzy jak Peter Thiel z Founders Fund, a jej przewodniczącym jest Tom Lee, znany analityk Wall Street.
Na pierwszy rzut oka to inwestycja kapitałowa. Jednak kierunki współpracy ujawnione w ogłoszeniu przez obie strony są prawdziwym sednem: eksploracja włączenia zdecentralizowanych finansów (DeFi) w platformy usług finansowych.
DeFi rozwijało się przez wiele lat, technologia stała się coraz lepsza, ale nadal utknęła w małym kręgu samowystarczalności. Dlaczego? Dwa słowa: trudne w użyciu. Portfele, klucze prywatne, opłaty za gaz... te pojęcia są dla przeciętnego człowieka z zewnątrz jak księga zaklęć.
Wyobraź sobie, że „Pan Bestia” w swoim filmie wprowadza w sposób, w jaki zawsze to robi, gamifikując i czyniąc to rozrywkowym, produkt „Portfel Bestii” lub grę o zarządzaniu finansami, w której uczestnicy mogą łatwo zarabiać na kryptowalutach. To, co jest za tym, to może być podstawowa infrastruktura DeFi dostarczana przez BMNR. Dzięki najbardziej zaufanemu influencerowi na świecie, DeFi może w okamgnieniu przełamać bariery i przeprowadzić największą w historii edukację i konwersję użytkowników.
Dla „Pana Bestii” to również ewolucja. Gdy model biznesowy influencerów ograniczał się do reklam, sprzedaży produktów i burgerów, on już zaczął planować w finansach, próbując przekształcić swoje ogromne „aktywa uwagi” w bardziej kreatywne „aktywa finansowe”.
Ta pozornie idealna kombinacja skrywa ogromne ryzyko.
Po pierwsze, jest to nieprzeniknione ryzyko regulacyjne. Pakowanie skomplikowanych, a nawet wysokiego ryzyka produktów DeFi jako treści rozrywkowej dla miliardów młodych użytkowników, którzy mogą nie mieć żadnej wiedzy finansowej, to szaleńcze próby na linii regulacyjnej w każdym kraju na świecie. Gdy pojawi się jakikolwiek problem, skutki społeczne i regulacyjne będą katastrofalne.
Po drugie, jest to krucha ryzyko zaufania. Fundamentem marki „Pana Bestii” jest zaufanie publiczne zbudowane na rozrywce i charytatywności. Finanse, a zwłaszcza finanse kryptowalutowe, to dziedzina, w której łatwo o spory i straty. W historii było wiele przypadków influencerów promujących produkty finansowe, które ostatecznie się nie sprawdziły. W rzeczywistości „Pan Bestia” był również oskarżany o udział w projektach „wyciskania soku” z kryptowalut. Te kontrowersje niewątpliwie rzucają cień na tę współpracę. Jeśli projekt DeFi napotka problemy, będzie to oznaczać, że straciłby całe zaufanie, które budował przez dziesięć lat.
Na końcu jest ogromne ryzyko wykonawcze. Do dziś współpraca obu stron pozostaje na poziomie „eksploracji”. Brak białej księgi technologicznej, brak szczegółowej mapy produktu, a nawet to, ile akcji i miejsc w zarządzie wymieniło się za te 200 milionów dolarów, jest całkowicie nieznane. Przejście z czołowej instytucji MCN do zgodnej, bezpiecznej i płynnej firmy technologii finansowej to ogromna przepaść. Czy to przemyślana strategia, czy tylko „współpraca PPT” mająca na celu podniesienie ceny akcji i wyceny? Na razie ciężko powiedzieć.
Wsparcie i zainteresowanie wszystkich to dla nas największa motywacja do tworzenia lepszych dzieł! Dziękujemy wszystkim~