Dlaczego Walrus traktuje trwałość danych jako coś, co system musi posiadać

W zdecentralizowanych sieciach oczekiwanie, że jakikolwiek pojedynczy uczestnik będzie niezawodny na zawsze, jest nierealistyczne. Węzły wchodzą do sieci i znikają. Zachęty się zmieniają. Sprzęt zawodzi. Z czasem rotacja jest gwarantowana. Walrus zaczyna od tego założenia, zamiast walczyć z tym.

Zamiast wiązać trwałość z indywidualnymi dostawcami pamięci, Walrus przenosi odpowiedzialność w górę do samego protokołu. Dane są rozprzestrzeniane i kodowane w całej sieci, aby żaden pojedynczy węzeł nie miał zbyt dużego znaczenia. Gdy uczestnicy odchodzą, system dostosowuje się. Dostępność jest zachowana nie dlatego, że wszyscy zachowują się doskonale, ale dlatego, że nikt nie musi.

Ten wybór projektowy zmienia sposób, w jaki działa zaufanie. Programiści nie są zmuszani do troszczenia się o to, które węzły są nadal online lub czy konkretny dostawca zachowuje się dobrze. Nie muszą budować systemów monitorujących ani planów awaryjnych wokół indywidualnych aktorów. Założenie zmienia się z „kto przechowuje moje dane” na „sieć tym zarządzi”.

Ta zmiana jest subtelna, ale ważna. Trwałość staje się cechą systemu, a nie zbiorem obietnic składanych przez uczestników. Z czasem ułatwia to rozważanie przechowywania i czyni je znacznie mniej kruchym. Aplikacje mogą być budowane z oczekiwaniem, że dane będą utrzymywane, nawet gdy sieć się zmienia.

Walrus traktuje trwałość tak, jak to robi prawdziwa infrastruktura. Ciągłość nie pochodzi z doskonałych komponentów. Pochodzi z projektu, który oczekuje awarii i absorbuje ją. To myślenie sprawia, że zdecentralizowane przechowywanie jest użyteczne nie tylko w małych eksperymentach, ale również w długoterminowych aplikacjach.

Tylko w celach edukacyjnych. Nie jest to porada finansowa. Zrób własne badania.

@Walrus 🦭/acc #Walrus #walrus $WAL