Większość technologii nie zaczyna się od kodu. Zaczynają się od uczucia. Walrus zaczyna się od cichego poczucia niepokoju, które wiele osób odczuwa, ale rzadko o tym mówi. Uczucie, że nasze cyfrowe życie nie należy już naprawdę do nas. Nasze zdjęcia, nasze pisanie, nasza praca, nasze rozmowy, nasze wspomnienia — wszystko to żyje gdzieś daleko, przechowywane na serwerach, których nie posiadamy, rządzonych przez zasady, których nie pomogliśmy napisać. Akceptujemy to, ponieważ jest to łatwe. Akceptujemy to, ponieważ wszyscy inni to robią. Z biegiem czasu zapominamy, że mogłoby być inaczej. Walrus istnieje, ponieważ ktoś to zapamiętał.
W najprostszej postaci, Walrus to zdecentralizowany protokół do przechowywania danych i umożliwiania prywatnych, bezpiecznych interakcji na blockchainie. Ale to zdanie ledwie dotyka powierzchni. To, co Walrus naprawdę stara się zrobić, to przywrócić poczucie równowagi między ludźmi a systemami, na których polegają. Działa na blockchainie Sui, wybranym ze względu na jego szybkość i wydajność, ponieważ jeśli narzędzia zdecentralizowane są wolne lub frustrujące, ludzie ich nie użyją. Walrus rozumie, że ideały mają znaczenie tylko wtedy, gdy działają w prawdziwym życiu.
Dzisiejszy internet jest zbudowany na centralizacji, nawet gdy udaje inaczej. Kilka firm posiada większość danych na świecie. Decydują, co zostaje, co znika, kto ma dostęp i na jakich warunkach. Walrus podchodzi do tego problemu delikatnie, ale stanowczo. Zamiast umieszczać dane w jednej lokalizacji, dzieli je na kawałki przy użyciu kodowania erasure, przekształca te kawałki w fragmenty, które same w sobie nic nie znaczą, i rozprzestrzenia je po zdecentralizowanej sieci. Żaden pojedynczy komputer nie może zobaczyć całego obrazu. Żadne pojedyncze niepowodzenie nie może wymazać tego, co ważne. Nawet gdy części sieci znikają, dane przetrwają. Jest coś głęboko ludzkiego w tej idei — przetrwanie dzięki dzieleniu się.
Walrus używa przechowywania blobów, aby obsługiwać dane w sposób, w jaki ludzie je rzeczywiście tworzą. Duże pliki, chaotyczne pliki, kreatywna praca, dane aplikacji, archiwa osobistej historii. Nic nie jest na siłę wprowadzane w sztywną strukturę tylko po to, aby dopasować się do ograniczeń systemu. W połączeniu z wydajnością blockchaina Sui, pozwala to Walrusowi być nowoczesnym i responsywnym, nawet jeśli opiera się na zasadach, które kwestionują to, jak zazwyczaj działa internet. Nie zmusza użytkowników do wyboru między decentralizacją a użytecznością. Nalega, że powinni mieć obie te rzeczy.
Token WAL nie jest zaprojektowany, aby krzyczeć o uwagę. Istnieje cicho w tle, sprawiając, że system działa. WAL jest używany do płacenia za przechowywanie, do nagradzania tych, którzy utrzymują sieć w działaniu, oraz aby dać społeczności głos w tym, jak Walrus się rozwija. Ustala zachęty w sposób, który wydaje się sprawiedliwy, a nie wyzyskujący. Jeśli sieć staje się zdrowsza, każdy zaangażowany odnosi korzyści. Jeśli osłabia, każdy odczuwa koszty. Ten wspólny los tworzy inny rodzaj zaufania — nie ślepego zaufania do firmy, ale wzajemnego zaufania między uczestnikami.
Zarządzanie w Walrusie odzwierciedla tę samą filozofię. Decyzje dotyczące przyszłości protokołu nie są podejmowane w prywatnych pokojach ani na spotkaniach zarządów korporacji. Kształtują je ludzie, którzy faktycznie korzystają z sieci i ją wspierają. Posiadacze WAL mogą uczestniczyć w zarządzaniu, pomagając w kierowaniu aktualizacjami i długoterminowym kierunkiem. Nie chodzi o to, aby wszyscy zgadzali się cały czas. Chodzi o przyjęcie odpowiedzialności za system, na którym polegasz.
Prywatność w Walrusie nie jest funkcją, którą można włączyć lub wyłączyć. To część struktury systemu. Ponieważ dane są fragmentowane i rozproszone, nie ma jednego miejsca, w którym wszystko można zaobserwować lub zebrać. Dostęp jest kontrolowany za pomocą kryptografii, a nie zaufania do pośredników. W świecie, w którym nadzór stał się tak normalny, że ledwie go zauważamy, taki rodzaj cichej prywatności wydaje się niemal rewolucyjny — nie dlatego, że jest ekstremalny, ale dlatego, że jest pełen szacunku.
Walrus jest zbudowany dla ludzi, którzy się troszczą, nawet jeśli nie zawsze mają na to słowa. Programiści, którzy chcą budować zdecentralizowane aplikacje, nie polegając cicho na scentralizowanym przechowywaniu. Przedsiębiorstwa, które potrzebują niezawodności, nie rezygnując z własności. Osoby, które po prostu chcą wiedzieć, że ich cyfrowe życie nie jest jednym zmianą polityki od zniknięcia. Walrus nie wymaga wiedzy technicznej. Po prostu prosi, aby ludzie cenili kontrolę, odporność i wybór.
Patrząc w przyszłość, Walrus nie obiecuje dramatycznego przejęcia internetu. Jego wizja jest wolniejsza i bardziej cierpliwa. W miarę jak aplikacje zdecentralizowane rosną, będą potrzebować infrastruktury, która poradzi sobie z prawdziwą skalą, nie poświęcając wartości. Walrus ma na celu bycie tą niewidzialną podstawą — taką, która znika w tle, ponieważ działa. Najlepsza infrastruktura to często ta, o której nie trzeba myśleć.
Na koniec, Walrus wydaje się mniej protokołem, a bardziej cichym oświadczeniem. Wierzeniem, że technologia powinna chronić ludzi, a nie ich wykorzystywać. Że dane powinny należeć do tych, którzy je tworzą. Że odporność jest lepsza niż kontrola. Walrus nie próbuje być najgłośniejszym głosem w pokoju. Po prostu stara się zbudować coś uczciwego i trwałego, ufając, że z biegiem czasu ludzie odczują różnicę, nawet jeśli nie będą w stanie od razu wyjaśnić dlaczego.