W tym kręgu wiele projektów zajmujących się przechowywaniem ma pewną oczywistą wadę, myśląc, że wystarczy wrzucić dane do rozproszonej sieci, aby to zakończyć, ale całkowicie pomijają jeden z najbardziej śmiertelnych scenariuszy użytkowania: wyszukiwanie. Wyobraź sobie, że w tradycyjnej logice IPFS otrzymujesz ciąg, który wygląda jak losowe znaki, czyli wartość haszująca (CID); jeśli nie masz scentralizowanej bazy danych, która powie ci, do czego ta wartość haszująca odnosi się, czy to jest „nowa piosenka Jay'a Chou” czy „sprawozdanie finansowe jakiejś firmy”, na łańcuchu jesteś całkowicie w ciemności, zupełnie jak „łapanie w ciemno”. To właśnie dlatego uważam, że Walrus (WAL) w swojej architekturze jest najbardziej przebiegły i genialny — nie tylko stworzył „magazyn”, który może pomieścić, ale również dodał do tego magazynu niezwykle szczegółowy „inteligentny katalog”.
Myśl przewodnia Walrusa polega na niezwykle sprytnym wykorzystaniu modelu obiektowego Sui (Object Model) do zarządzania metadanymi. To naprawdę interesujące, ponieważ rozdziela „same dane” od „opisu danych”: setki megabajtów plików wideo jako Blob spokojnie leżą w węzłach przechowywania Walrusa, a na zewnętrznej warstwie tego Bloba znajduje się lekki inteligentny obiekt obecny na łańcuchu Sui. Co to oznacza? Oznacza to, że deweloperzy mogą bezpośrednio w tym obiekcie zapisywać informacje o autorze, tagach, prawach autorskich, a nawet numerze wersji; te informacje są zorganizowane, mogą być bezpośrednio odczytywane przez indeks na łańcuchu.
Ta podwójna architektura, w której „ciężkie dane są na dole, a lekkie katalogi na górze”, bezpośrednio rozwiązała problem, który dręczył Web3 przez wiele lat: samowyjaśnialność danych. W przyszłości, gdy będziemy budować zdecentralizowane biblioteki lub rynki NFT na Walrusie, nie będzie potrzeby budowania dodatkowego centralnego serwera do rejestrowania „kto namalował jaki obraz”, ponieważ te informacje już są zgrane z danymi jako metadane (Metadata) i zintegrowane z dowodem przechowywania. Gdy dane w końcu zyskają zdolność „samo-prezentacji”, aplikacje Web3 będą mogły naprawdę uwolnić się od zależności od indeksów Web2, ewoluując z chaotycznego „dużego dysku twardego” w uporządkowany „system plików całej sieci”.

