Dziś postanowiłem wczuć się w rolę „osoby, która ma napisać umowę na Dusk”: najgorsze nie są koncepcje, ale to, czy łańcuch narzędzi nadąża. @dusk_foundation teraz interesuje mnie to, że chce uczynić zdolność do prywatności poziomem podstawowym w łańcuchu, a nie, żeby aplikacje same składały klocki. Dla deweloperów to ogromna różnica: nie musisz za każdym razem projektować logiki dowodowej, brać na siebie odpowiedzialność za granice, lecz po prostu wywołujesz podstawowe możliwości, skupiając się na umowach biznesowych i zasadach zarządzania ryzykiem.
Ale muszę też przyznać, że ta droga łatwo może się potknąć: wystarczy, że dokumentacja, SDK i doświadczenia z debugowaniem będą chaotyczne, a nawet najlepsze podstawy nie zachęcą nikogo do migracji. Długoterminowa wartość $DUSK zostanie ostatecznie określona przez to, „czy ktoś naprawdę uruchomił produkt na tym”, a nie przez to, kto ma głośniejszy głos. Teraz skupiam się na jednej rzeczy: czy deweloperzy pozostaną na dłużej.

