
W obszarze Azji Południowo-Wschodniej, w miejscu pełnym konfliktów zbrojnych i gęstych lasów deszczowych, szybko rozwija się strefa zamieszkała przez Chińczyków, stworzona z myślą o oszustwach, a ofiary znajdują się wszędzie od Kentucky w Stanach Zjednoczonych po Kazachstan.
W ciągu zaledwie kilku miesięcy, na granicy chaosu w Mjanmie, powstał ogromny kompleks biurowy w Myawaddy, który nieustannie się rozrasta.
W kompleksie, w przestronnych pomieszczeniach, w równych rzędach ustawione są komputery, a na ścianach wiszą różnorodne inspirujące hasła motywacyjne: "Marzyciele", "Nigdy się nie zatrzymuj", "Zawsze z przodu". W sali konferencyjnej, na półkach leżą fałszywe, obszerne publikacje biznesowe oraz repliki nowoczesnych dzieł sztuki, tworząc atmosferę sali konferencyjnej, którą mogliby wykorzystać udani inwestorzy w kryptowaluty.
Ten ośrodek oszustw, znany jako park Shunda, rozpoczął działalność w 2024 roku, zatrudniając ponad 3500 pracowników z prawie 30 krajów, w tym Namibii, Rosji, Zimbabwe, Francji.
Niektórzy z nich zostali porwani i zniewoleni, ale wszyscy opanowali umiejętności oszustwa w sieci. Za każdym razem, gdy członek grupy oszustów udało się wyłudzić 5000 dolarów, uderzali w chiński gong; jeśli oszukali na 50 000 dolarów, uderzali w bęben na znak radości, a następnie składali ofiary bogu bogactwa na złotym ołtarzu.
Chociaż oszustwa muszą być dostosowane do różnych narodowości - jeden z członków grupy oszustów ujawnił mi, że celem oszustw wobec Amerykanów są „starzy biali mężczyźni” - to ogólne schematy pozostają takie same: najpierw osoba o przyjemnym wyglądzie i empatycznym podejściu zaczyna rozmowę w sieci, a następnie zaprasza do udziału w rzekomych „wyłącznych możliwościach inwestycyjnych”.
Ofiarami nie są tylko osoby samotne lub emeryci, którzy nie rozumieją technologii. Członkowie grupy oszustów w parku Shunda wykorzystują sztuczną inteligencję generatywną, głębokie fałszerstwo wideo, a także fałszywe firmy, podrobione strony internetowe i nielegalne aplikacje finansowe, starannie planując długoterminowe oszustwa, które obejmują niemal wszystkie grupy społeczne.
Jednak pod koniec listopada zeszłego roku, grupa zbrojna walcząca z wojskowym rządem Mjanmy niespodziewanie zajęła park Shunda.
Pięć lat temu, wojsko Mjanmy przeprowadziło zamach stanu, obalając demokratycznie wybrany rząd, wciągając ten kraj Azji Południowo-Wschodniej w otchłań wojny domowej, co stworzyło dogodne warunki dla rozwoju różnych przestępczych działalności. Otrzymałem zgodę od fotografa Jessa Asnara na wejście do tego parku oszustów i zarejestrowanie tego wysoko strzeżonego obszaru przemysłu.
Wtedy park Shunda był już zamknięty przez zbrojne grupy opozycyjne, ale nadal spotkaliśmy niektórych członków grupy oszustów - niektórzy z nich z niecierpliwością czekali na powrót do domu, a inni planowali znaleźć nową pracę w branży oszustw.
Dane pokazują, że na całym świecie co roku miliony ludzi stają się ofiarami oszustw internetowych, a ten przemysł szybko przekształcił się w jeden z najbardziej dochodowych rodzajów przestępczości na świecie.
Departament Skarbu USA ujawnił, że tylko w 2024 roku sieciowe oszustwa z Azji Południowo-Wschodniej wyciągnęły z USA co najmniej 10 miliardów dolarów. Ta liczba prawdopodobnie jest tylko małym ułamkiem rzeczywistych strat, ponieważ ofiary często ukrywają swoje straty z powodu wstydu przed przyznaniem się do oszustwa.
Pod koniec zeszłego roku Stany Zjednoczone utworzyły pierwszą federalną grupę roboczą do zwalczania takich oszustw oraz ustalonych przez amerykańskich śledczych kontrolerów - chińskiej międzynarodowej sieci przestępczej.
Rząd wojskowy Mjanmy wielokrotnie więził członków demokratycznie wybranego rządu i zabił tysiące cywilów, niedawno nagle ogłosił, że zamierza twardo uderzyć w sieci oszustw.
Jednak ogólnie uważa się, że ta rzekoma akcja uderzeniowa to tylko pozory. Nielegalne dochody z oszustw internetowych są porównywalne z PKB krajów takich jak Mjanma, Kambodża, Laos, gdzie oszustwa są powszechne.
Te brudne pieniądze nie tylko napełniają kieszenie przestępców (z których większość pochodzi z Chin), ale również trafiają do elit w różnych krajach regionu - szczególnie w Mjanmie, która jest pogrążona w wojnie i bliska upadku, gdzie ogromne nielegalne dochody trafiają w ręce tych ludzi.
Kiedy udaliśmy się do parku Shunda, akurat trwała przerwa w walkach między wojskiem Mjanmy a opozycyjnymi siłami armii wyzwolenia Karen. (Karen jest jedną z wielu mniejszości etnicznych w Mjanmie, które były prześladowane przez wojsko przez pokolenia.)
Gdy dotarliśmy do wioski Minlapan, w której znajduje się park Shunda, krótka cisza została już zakłócona. Dźwięki moździerzy i strzały lekkiej broni towarzyszyły nam przez całą podróż.
Przynajmniej trzy pociski przeleciały nad naszymi głowami, lądując po drugiej stronie granicy w Tajlandii. Następnego dnia, pocisk moździerzowy o kalibrze 60 mm trafił w budynek, w którym mieszkaliśmy dzień wcześniej, raniąc trzy osoby, w tym naszego przewodnika.
Park Shunda otoczony jest wysokim murem, na jego szczycie znajdują się druty kolczaste, a widok wewnątrz parku przypomina scenerię apokaliptycznego filmu.
Między białym biurowcem, chińską restauracją i luksusową willą przeznaczoną dla chińskich właścicieli parku, wielki ogień płonął, paląc narzędzia używane do nielegalnych działań. Klawiatury, splątane kable, tysiące telefonów komórkowych i inne urządzenia elektroniczne były porozrzucane wszędzie.
W niektórych budynkach co kilka kroków trafiałem na kawałki kart SIM, które rozsypały się jak śnieg w tropikalnym upale.

Armia wyzwolenia Karen przekazała wiele dowodów, w tym mężczyznę, który został wskazany jako chiński właściciel parku, tajlandzkiej policji, ale jak dotąd żaden przedstawiciel zagranicznych rządów ani agencji wywiadowczych nie udał się do parku Shunda w celu przeprowadzenia dochodzenia.
Obecnie, gdy wojna zaostrza się, wszyscy pracownicy parku Shunda rozproszyli się, a pozostałe dowody oszustwa zamieniły się w popiół.
"Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale nie jesteśmy profesjonalistami w zwalczaniu oszustw," powiedział rzecznik polityczny armii wyzwolenia Karen, Badu So Thawni, przeglądając podręcznik dotyczący oszustw na kobietach w średnim wieku z Tajwanu. "Nie chcemy, aby nasza ziemia stała się miejscem, gdzie przestępcy oszukują i kradną."
W miejscach takich jak park Shunda, tożsamość ofiar ma złożoną, wielowarstwową naturę. Wiele osób, które wcześniej pracowały w tym miejscu, twierdzi, że same są ofiarami. Początkowo myśleli, że znaleźli dobrze płatną pracę w technice lub marketingu w sąsiedniej Tajlandii, lub przyjechali w celu zbadania towarów e-commerce, ale zostali przetransportowani przez granicę pod przymusem z bronią.
Rozmawiałem z kilkoma oszustami, którzy mieli blizny po pobiciach i kajdanach. Mówili, że nawet przy pracy 12 godzin dziennie nigdy nie otrzymali ani grosza wynagrodzenia. Życie przypominało martwy cykl: sen, jedzenie, oszustwo, jedzenie, sen, oszustwo.
22-letni malezyjski młodzieniec, Carson, powiedział, że doznał tylko dwóch "poważnych" pobić, ale blizny na jego nogach i tułowiu pochodzą z tego, co nazywa "nieskończoną ilością" drobnych pobić.
Przez ostatnie ponad rok jego praca polegała na nieustannym wysyłaniu wiadomości takich jak "Cześć" w mediach społecznościowych. Powiedział, że jeśli wskaźnik odpowiedzi na pozdrowienia nie osiągnie 5%, będzie podlegał karze cielesnej.
Inny malezyjski mężczyzna, Iwan, był pracownikiem obsługi naziemnej na lotnisku w Singapurze. Powiedział, że był przetrzymywany w kajdankach w pozycji krzyża przez kilka dni bez jedzenia.
"Myślisz, że wiesz, jak wygląda piekło, ale to miejsce jest gorsze niż piekło," powiedział.
W jednym z biur w parku, wypełnionym wahadłowymi lalkami i fałszywymi sztabkami złota, przed biurem, obok posągu boga bogactwa czczonego przez grupę oszustów, stały trzy małe kabiny przypominające toalety przenośne.
Członkowie grupy oszustów mówią, że to jest cela, która ma karać naruszycieli, a celowo umieszczona w miejscu widocznym dla wszystkich. W innym miejscu w parku, za restauracją grillową, znajduje się rząd betonowych pomieszczeń do tortur, wyposażonych w żelazne kraty i kajdany.
Nie wszyscy, którzy pracują w parku Shunda, są przymuszeni. Przejrzeliśmy dokumenty w biurze finansowym i odkryliśmy, że wielu chińskich pracowników otrzymuje wynagrodzenie. Na przykład firma o nazwie Huisheng International (fonetyczna) ma wiele pasków wynagrodzeń, zwolnień lekarskich oraz raportów dotyczących testów na HIV, kiłę i inne choroby, wszystkie dokumenty są napisane po chińsku. Pracownicy używają przezwisk takich jak "Wschodni Smok" i "Mały Li". Umowy w biurze wyraźnie określają, że pracownicy muszą przestrzegać prawa pracy Mjanmy.
Większość pracowników parku Shunda została przeniesiona do bezpiecznego miejsca przez Tajlandię, ale około 900 chińskich pracowników utknęło w parku, gdy wybuchła wojna, przez ponad dwa tygodnie nie chcąc odejść.
Rząd chiński wielokrotnie podejmował działania przeciwko przemysłowi oszustw, a wielu deportowanych do Chin członków grup oszustów zostało aresztowanych. Według członków armii wyzwolenia Karen i członków grup oszustów, którzy byli świadkami konfliktu, sytuacja stała się bardzo napięta, a kilka dni przed naszą wizytą niektórzy chińscy pracownicy próbowali bezskutecznie przejąć broń od żołnierzy Karen.
W parku, poza jednym Chińczykiem, wszyscy inni odmówili rozmowy ze mną. Albo zakrywali twarze rękami, albo nosili maski, nie chcąc pokazać swojej prawdziwej twarzy. Mężczyzna, który zgodził się rozmawiać, powiedział, że jego pracodawca obiecał mu miesięczne wynagrodzenie w wysokości 30 000 juanów, ale po przybyciu do parku dostawał tylko 30 000 batów (około 940 dolarów) miesięcznie. Dokumenty z biura finansowego pokazują, że podstawowe wynagrodzenie pracowników rzeczywiście wynosiło tę kwotę.
"Oszukali mnie," oskarżył swojego pracodawcę. W trakcie rozmowy słychać było odgłosy wybuchów.
W jego otoczeniu zgniłe jedzenie wydzielało odór. Obok boiska do koszykówki i klubu nocnego, resztki ognia nadal się tliły. Francuski buldog, który był karmiony przez chińskiego właściciela oszustwa, leniwie spacerował, a następnie padł w cieniu luksusowego samochodu. Pojazdy w oszustwie pochodziły z różnych części Mjanmy, w tym jeden wóz strażacki z drugiego końca kraju oraz jeden cysternę z chińskimi tablicami rejestracyjnymi.
Wojsko Mjanmy wydaje się zdeterminowane, aby odzyskać park Shunda, a jednocześnie zburzyło budynki innych parków oszustów, próbując przyjąć stanowczą postawę w walce z przestępczością.
Jednak pracownicy skonfiskowanych parków kontrolowanych przez chińską sieć przestępczą twierdzą, że te działania to tylko teatr. W rzeczywistości kilku pracowników parku Shunda powiedziało, że właśnie zostali przeniesieni z tych, które zostały oczyszczone. W miarę jak międzynarodowa presja sankcyjna rośnie, dowódcy wojskowi Mjanmy, wspierani przez biznesowych sojuszników i zbliżone do nich grupy milicyjne, zaczynają masowo angażować się w różne nielegalne przemysły, co sprawia, że Mjanma staje się globalnym centrum przestępczym.
Poza parkiem oszustw życie ludzi jest ubogie i pełne niepokoju. Wojsko Mjanmy przeprowadza liczne naloty wokół parku Shunda i w różnych częściach kraju, celując w cywilów. Obecnie w kraju jest ponad 3,5 miliona osób przesiedlonych.
W miarę jak ogień stawał się coraz bardziej intensywny, szybko wskoczyliśmy do pickupa i uciekliśmy. Nasz kierowca był dowódcą specjalnych sił armii wyzwolenia Karen, który nieustannie zmieniał prędkość, aby uniknąć szalejących w okolicy samolotów bezzałogowych. Zaledwie kilka dni wcześniej dron z bombą wybuchł w odległości jednego pojazdu od ich konwoju.
W następnej wiosce – wcześniej kontrolowanej przez zbrojne grupy mniejszości etnicznych lojalnych wobec wojskowego rządu – zobaczyłem więcej uporządkowanych oszustw w budowie, z chińskimi czerwonymi lampionami wiszącymi pod dachami. Chińscy robotnicy, z odsłoniętymi ramionami, ciężko pracowali na placu budowy, nie zważając na tropikalny upał.
Kilka dni później około 900 chińskich pracowników w końcu opuściło park Shunda. Część przeszła przez granicę do Tajlandii, ale większość skierowała się do innych chińskich parków w dzikiej Mjanmie.
Tam członkowie grupy oszustów byli zajęci wyszukiwaniem następnej ofiary.