Będę szczery. Gdyby HAWK był tylko kolejną losową monetą memową, nawet nie spojrzałbym na nią dwa razy. Jest ich tysiące. Większość umiera cicho. Niektóre nawet nie dostają tej szansy.
Ale to, co dzieje się wokół HAWK w tej chwili, wydaje się inne, przynajmniej trochę. Społeczność nie śpi. Jest głośna, aktywna i bardzo widoczna, szczególnie w przestrzeniach skoncentrowanych na Binance. To ma większe znaczenie, niż ludzie lubią przyznać. Notowania nie pochodzą z dokumentów białych. Pojawiają się, gdy giełdy widzą wolumen, hałas i ludzi, którzy odmawiają odejścia.
Jednocześnie nie oszukuję siebie. Nie ma tu prawdziwej użyteczności. Brak produktu. Brak przełomowego pomysłu. Cena oscylująca wokół 0,000039 USD jasno to odzwierciedla. Płynność jest cienka. Ruchy są ostre. Jedna decyzja wieloryba może zmienić cały nastrój w minutach.
Więc nie, to nie jest historia o „trzymaniu na zawsze”. To sytuacja obserwuj-i-czekaj. Token utknął między znikaniem a łapaniem impetu.
Może to przerodzi się w nic. Może wszystkich zaskoczy.
W tej chwili HAWK nie chodzi o wiarę. Chodzi o czytanie ludzi, a nie wykresów.