DCG także ma poważne problemy, opowiedzmy, dlaczego w 2022 roku w świecie kryptowalut było tak wiele wybuchów!

Ostatnio w kręgu kryptowalut zapanował prawdziwy chaos, jedna fala nie opadła, a już pojawia się następna. Najpierw wiadomość o bankructwie Genesis wstrząsnęła całym przemysłem, a zaraz potem CoinList również ujawnił problemy. Wszystko to wskazuje na jedną ogromną grupę — DCG.

DCG, czyli Digital Currency Group, to nie można zignorować w obszarze kryptowalut. Posiada ona pod sobą wiele ważnych projektów, w tym Genesis, fundusz Grayscale, Coindesk i inne, niemal obejmując wszystkie aspekty przemysłu kryptowalutowego. Jednakże, właśnie takie imperium, które wydaje się nie do pokonania, niedawno doznało serii poważnych ciosów, co skłania do refleksji: nawet giganci mogą w jednej chwili runąć.

Od zaprzestania przez Genesis usług pożyczkowych dla użytkowników, przez problemy z wypłatami w CoinList, aż po ogromne długi, z jakimi boryka się sam DCG, te wydarzenia ujawniają nie tylko kruchość rynku kryptowalut, ale także odsłaniają okrutny fakt: za tym pozornie kwitnącym rynkiem kryje się poważne przejedzenie, a każdy element może stać się ostatnią kroplą, która przeleje kielich.

Przeglądając tegoroczne ruchy rynkowe, od zerowania Luny, przez bankructwo Three Arrows Capital, aż po upadek FTX, każda kryzysowa sytuacja wydaje się być bezlitosnym oczyszczeniem rynku. Problemy DCG wydają się być ostatnim ogniwem w tej burzy. Dla tych, którzy kiedyś uważali instytucje inwestycyjne za względnie bezpieczne, to niewątpliwie jest bolesny cios.

W obliczu takiego środowiska rynkowego muszę przyznać, że nie mam optymistycznego spojrzenia na perspektywy rynku w najbliższych jednym lub dwóch latach. Szczególnie dla tych, którzy wciąż trzymają karty graficzne, sugeruję, aby poważnie rozważyli swoją strategię inwestycyjną. W końcu w tym pełnym niepewności rynku, zachowanie ostrożności zawsze jest słuszne.