Gdy tylko otworzyłem oczy, złoto znów ustanowiło historyczny rekord. #现货黄金创历史新高

Złoto na rynku spot bezpośrednio osiągnęło 5000 dolarów za uncję, a w trakcie dnia wzrosło do 5100+, srebro jest jeszcze bardziej oszałamiające, dzienny wzrost przekroczył 6%. To nie złoto oszalało, to światowy system wyceny ryzyka się zmienia. Ten wzrost cen złota jest już trudny do wyjaśnienia za pomocą pojedynczego czynnika.

Pierwszym poziomem jest pełne zapotrzebowanie na zabezpieczenie.

Zagrożenia geopolityczne intensywnie wybuchają. Wenezuela, Grenlandia, rywalizacja handlowa i celna... niepewność sama w sobie jest na nowo wyceniana. Gdy globalny porządek wchodzi w okres dostosowań, kapitał naturalnie zacznie szukać aktywów, które nie zależą od żadnego kraju, a złoto idealnie pasuje do tej roli.

Drugim poziomem jest osłabienie zaufania do systemu dolarowego.

Fed wznawia cykl luzowania, deficyt budżetowy jest wysoki, indeks dolara stale słabnie, a zaufanie do dolara jest wielokrotnie omawiane. Atrybuty walutowe złota znów zostały ożywione, jako alternatywna kotwica dla systemu dolara, naturalnie zyskuje. Dane MFW są również bardzo wymowne: udział dolara w globalnych rezerwach walutowych spadł do najniższego poziomu od 1995 roku.

Trzecim poziomem jest podwójne zakupy ze strony banków centralnych i kapitału.

Banki centralne kupują. Polska, Chiny i inne kraje nadal zwiększają swoje zasoby złota, co w istocie jest hedgingiem struktury rezerw przeciwko ryzyku geopolitycznemu i instytucjonalnemu. Kapitał również kupuje. ETF-y złota wciąż notują dodatnie napływy, a nawet pojawia się zjawisko, że im wyższe ceny, tym większe alokacje. To nie jest krótkoterminowa transakcja, lecz stabilizacja alokacji kapitału na wyższych poziomach.

Gdy te czynniki się na siebie nakładają, wzrost ceny złota sam w sobie staje się powodem do dalszych wzrostów. Dlatego pytanie może nie dotyczy tego, czy złoto może jeszcze wzrosnąć, ale co złoto właściwie wyraża? Informuje rynek skrajnymi cenami, że świat płaci za niepewność, a premie ryzyka wchodzą w nowy zakres instytucjonalny. Oczywiście ryzyko jest również bardzo jasne.

Cena złota już wyraźnie odbiega od długoterminowej średniej, a wahania będą się zwiększać; złoto to aktywo bez oprocentowania, opłacalność gry na wzrosty spada. Dla przeciętnego inwestora ważniejsze jest myślenie o alokacji, a nie emocjonalne podążanie za wzrostami.

Co sądzicie o tym wzroście cen złota? To szaleństwo na końcu cyklu, czy początek nowego porządku wyceny?