Wczoraj wieczorem wiele osób nie mogło zasnąć, prawda? Ile osób w nocy myślało o tym, żeby wyjść na dach i wysuszyć kołdry? Początkowo myśleli, że w świecie kryptowalut będą duże wahania, więc zainwestowali w metale szlachetne, a teraz ponieśli straty.
Złoto spadło o ponad 11%, a srebro o 31%, co stanowi najwyższy dzienny spadek od 2008 roku.
Na pierwszy rzut oka, zmiany w wyborze przewodniczącego Rezerwy Federalnej były bezpośrednią przyczyną, a rynek nagle zmienił oczekiwania co do przyszłej polityki monetarnej, dolar wzmocnił się, a rzeczywiste stopy procentowe wzrosły, co bezpośrednio uderzyło w finansowe właściwości metali szlachetnych. W końcu wcześniejsze duże wzrosty cen metali szlachetnych w dużej mierze opierały się na luźnej polityce monetarnej, odporności na inflację i logice inwestycji zabezpieczających. Kiedy ta podstawowa logika zostaje podważona, kapitał naturalnie wybiera ucieczkę. A głębszym powodem jest to, że na rynku nagromadziło się zbyt wiele bańkowych wartości, złoto i srebro w krótkim czasie znacznie wzrosły, a wiele zysków czeka na realizację. Gdy tylko pojawi się zła wiadomość, wywoła to masową sprzedaż, co prowadzi do efektu paniki. Dodatkowo, z powodu wysokiego lewarowania, spadki cen prowadzą do przymusowych likwidacji, a algorytmiczne transakcje jeszcze bardziej potęgują wahania w kluczowych punktach, płynność nagle wysycha, a ceny spadają jak zerwana linka od latawca. Srebro, z powodu małej kapitalizacji i dużych wahań, spada jeszcze bardziej dramatycznie.
Każde wahanie rynku to okazja do rozwoju, szacunek dla rynku i kontrola ryzyka to zawsze pierwsza zasada inwestowania.