Analiza złota w poniedziałek. Najpierw patrzymy na wzrost do 5000!
W poprzednim okresie mieliśmy gwałtowny wzrost z niskiego poziomu do wysokiego, emocje i dźwignia były mocno skoncentrowane, co samo w sobie nie jest zdrowe. Następnie pojawiły się kolejne gwałtowne spadki, które nie są odwróceniem trendu, lecz typowym ciśnieniem płynności spowodowanym jednoczesnym wymuszonym zamykaniem wysoko zyskownych pozycji i nadmiernej dźwigni.
Ostatnie dni wahań to nie zabijanie logiki, ale zaufania. Gdy ceny rosną, wszyscy wierzą tylko w jeden kierunek, a gdy spadają, zaczynają negować wszystko, ale prawdziwy duży trend często wyłania się w tej emocjonalnej rozdarciu.
Na krótki termin zwracamy uwagę na pierwszą strefę naprawczą 5000–5050; jeśli naprawa się przedłuży, patrzymy na okolice 5100–5150. W trakcie naprawy głównie koncentrujemy się na przyjęciu niskich poziomów, nie goniąc za wzrostami ani nie stawiając na odwrócenie emocji.
Ten spadek jest zasadniczo oczyszczeniem z wysokiej dźwigni na wysokim poziomie, a nie końcem logiki złota. W dłuższej perspektywie nadal jesteśmy byczo nastawieni; przetrwanie jest ważniejsze niż kierunek.