Wiele osób przy zakupie kryptowalut chętnie inwestuje w różnorodność, mając 20-30 różnych walut w swoim koncie, zawsze myśląc, że im więcej kupią, tym większa szansa na trafienie na jedną lub dwie kryptowaluty, które przyniosą dziesięciokrotny lub stumilionowy zysk.
Jednak rzeczywistość często jest taka, że w momencie, gdy pojawia się dziesięciokrotny zysk, nie potrafisz tego utrzymać, a w trakcie wzrostów masz chaotyczne pozycje i tracisz kontrolę nad tempem. Gdy tylko następuje korekta, wszystkie kryptowaluty spadają razem, a żadna z nich nie jest w stanie naprawdę zrównoważyć ryzyka.
Nie sądzę, aby przeciętny człowiek, a nawet zdecydowana większość doświadczonych graczy, mieli wystarczająco energii, wiedzy i dyscypliny, aby zarządzać 20-30 tokenami o różnych logikach, cyklach i płynności.
To nie jest inwestycja, to psychologiczny środek pocieszający. Dywersyfikacja nie oznacza zmniejszenia ryzyka; gdy rozprzestrzenisz się na tyle, że nie możesz śledzić, nie rozumiesz zmieniającej się narracji i nie jesteś w stanie znieść wahań, ryzyko w rzeczywistości rośnie w sposób wykładniczy.
Konto, które naprawdę potrafi zarobić pieniądze, często ma trzy cechy: niewielką liczbę kryptowalut, bardzo jasną logikę oraz z góry ustalone zasady dotyczące pozycji i wyjścia. Osoby, które potrafią dobrze zarządzać 3-5 aktywami, już znacznie przewyższają 90% uczestników rynku.
W przypadku małych funduszy rynek nigdy nie brakuje okazji; brakuje jedynie jasności co do własnej energii i granic poznawczych.


